niedziela, 17 grudnia 2017

"Zostań Gwiazdą Instagrama"- czyli jak wybić się na Instagramie

Cześć!

Chociaż mam dużo zadane i dużo do zrobienia to postanowiłam się zebrać i napisać dla was tą recenzje. Mam nadzieję, że wam się spodoba :) 

 Tytuł: "Zostań Gwiazdą Instagrama"
 Ilość Stron: 128 str.
 Wydawnictwo: Jaguar
 Rok Wydania: 2017

 Ocena: 10/10 








Podczas gdy czytałam tę książkę doświadczyłam nagłego olśnienia (co rzadko mi się zdarza) , że
że jeśli chcesz zdobyć popularność na instagramie , twoje zdjęcia muszą być przejrzyste. Kiedy 
prowadziłam konto na instagramie na początku zdawało mi się, że wszystko robię dobrze.   
 Ale z czasem kiedy uciekali ode mnie obserwatorzy już wiedziałam, że coś robię źle. 


Ta książka na pewno w jakimś stopniu wam pomoże i zauważycie co robicie nie tak. Ale od początku.


Myślę, że każdy wie co to jest Instagrama. I na pewno wiecie o co w tym wszystkim chodzi. Nie zawsze
możecie zostać super gwiazdą a czasami wam się poszczęści i traficie do bardzo dużej ilości widzów.
Inspiracji możecie szukać wszędzie. Dosłownie. Nawet jeśli nie macie pomysłu na zdjęcia, wystarczy 
wejść na Pinterest lub właśnie na Instagrama. Pamiętajcie możecie się zainspirować, ale nie 
kopiujcie bezmyślnie. To prowadzi do odwrotnego efektu. 

Książka ma w sobie milion rad na temat robienia zdjęć i samego Instagrama. Możecie tam znaleźć
polecane (przez 50 znanych osób) aplikacje do obróbki zdjęć, czego nie stosować na instagramie 
a co warto. Znajdziecie ich przykładowe zdjęcia i krótką notatkę jak u nich zaczęła się historia.

Musicie być na pewno bardzo kreatywni w tym co robicie. Kreatywność to podstawa. Krótko mówiąc
okładka pewnie również was zachwyciła. I dobrze ! Cześć naszego społeczeństwa jest wzrokowcami, 
a to oznacza, że wasze zdjęcia muszą wyglądać ładnie i rzucać w oczy.

Podsumowując, polecam wam tą książkę. Jeśli chcecie zacząć swoją przygodę z tym świetnym
portalem społecznościowym. Co prawda wydanie 35 zł na taką książkę nie bardzo mi by się uśmiechało.

Mam nadzieję, że mój post wam się spodobał. Przepraszam ale od ostatniego czasu coś mi się dzieje
z bloggerem i nie mogę tego naprawić. 

Dziękuję wydawnictwu Jaguar za możliwość przeczytania i napisania opinii

 










sobota, 25 listopada 2017

"Jest poranek Bożego Narodzenia"- Recenzja książki "Until November"- Aurora Rose Reynolds

Nie tego się spodziewałam, czytając tę książkę.



Cześć!
Przepraszam, że w ostatnim czasie nie pojawiały się recenzje, ale szkoła i moje życie prywatne bardzo mnie przytłoczyło. Dziś o pięknej i zaskakującej książce. Zapraszam do do zapoznania się z moją opinią. 

 Tytuł: "Until November"
 Autorka: Aurora Rose Reynolds
Ilość Stron: 247
Wydawnictwo: editiored
Rok Wydania: 2017
Ocena: 10/10




 
Gdy w Nowym Jorku November w tajemniczy sposób zostaje pobita, postanawia się wyprowadzić. Po dłuższym czasie chce zadomowić się u ojca, którego nie znała od dziecka. Od tej pory postanawia pracować dla swojego taty jako księgowa. Gdy tylko dowiaduje się, że tata głównej bohaterki prowadzi klub ze striptizem, próbuje się wycofać. Pewnego dnia poznaje niezwykle przystojnego ochroniarza Ashera. “Wszystko jest inne gdy on jest przy mnie” 

Autorka książki chciała nam przekazać cudowną wartość, którą jest miłość. Każdy chciałby jej doświadczyć. Pokazać całemu światu, że jest się szczęśliwym. Główna bohaterka  po zdarzeniu, które stało się w Nowym Jorku nie chce mieć chłopaka i dużego kontaktu ze społeczeństwem. Chce się zajmować rachunkowością i pomaganiem tacie w klubie.
 
Kiedy przeczytałam pierwsze 20  stron, byłam przekonana, że ta książka kompletnie nie  przypadnie mi do gustu. Jednak dalej akcja się rozwinęła i było już lepiej. Momentami zdziwiło mnie zachowanie Ashera i November. Czasami czegoś chcieli a po czasie z zdanie. November była ciągle nie zdecydowana. Raz chciała go pocałować , a później nie. Chciała ze wszystkim poczekać i się  nie spieszyć. Była mocno zakręcona i uśmiech nie znikał jej z twarzy. Swojego psa (który uratował jej życie) bardzo kochała. Nie potrafiła bez niego żyć. 2 razy uratował jej życie i była mu za to wdzięczna.

Miałam,dylemat oceniając tą książkę, była naprawdę dobra ale spodziewałam się czegoś lepszego. Momentami denerwowali mnie bohaterowie więc to też na minus.
Pod koniec fabuła mnie wciągnęła i pokazała, że po burzy wychodzi słońce i to jest najważniejsze. W życiu trzeba się cieszyć i zarażać tym śmiechem. 

Podsumowując. Myślę, że książkę warto przeczytać i się z nią zapoznać.Nie jest ona długa, ponieważ ma tylko 247 str. Uważam, iż ta książka jest na jedną noc do przeczytania. na kaca książkowego jak najbardziej. Mam nadzieję, że moja recenzja was do tego przekonała.
 
Dziękuję za przeczytanie i skomentowanie tego posta. Cieszę się, że dla was piszę. 

Dziękuję wydawnictwu editiored za możliwość przeczytania i napisania opinii.
 

czwartek, 9 listopada 2017

"Siedem dni zmieniło się w czternaście"- Recenja książki: "Ślad Po Złamanych Skrzydłach"- Sejal Badani

 Hej!
Bardzo dawno nie pisałam dla was recenzji. A bynajmniej tak mi się wydaje. Chciałabym powrócić do regularnego pisania i czytania. Myślę, że to mi się uda. Dziś jednak nie o narzekaniu ale czas na recenzje. A jest to pozycja “Ślad po złamanych Skrzydłach” autorki Sejal Badani.

 Tytuł: "Ślad Po Złamanych Skrzydłach"
Autorka: Sejal Badani 
Ilość stron: 483
Wydawnictwo: Kobiece
Rok Wydania: 2015
Ocena: 10/10











Nie wiem czy pamiętacie ale kiedyś na moim blogu pojawiła się recenzja książki “Pikantne Historie Dla Pendżabskich Wdów” A dzisiejsza książka właśnie jest w podobnym klimacie.
Również mówi o hinduskach: ich zwyczajach, problemach, stylu bycia.
Gdy Sonya otrzymuje telefon z jej domu rodzinnego z wiadomością, że jej tata Brent zapadł w śpiączkę, jest w szoku i nie wie co się dzieje. Rodzina chciałabym ją zaprosić na wspólny obiad. Jednak ona się boi i nie chce tam jechać. Sonya zostaje tam dłużej niż chciała. Na jaw wychodzą nowe tajemnice, które są bardzo bolesne dla całej rodziny. 

 
Sejal Badani pokazuje, że żadna rodzina nie jest idealna. Zdarzają się sprzeczki lub rozstania. Może być również przemoc psychiczna jak i fizyczna. W książce jest ta druga. Choć jeśli Brent stosował przemoc fizyczną to zostało w ich psychice na długie lata. Nie dużo mówi się o przemocy, ale jednak gdzieś tam jest. Jeśli chce z kimś porozmawiać na dany temat to zadzwońcie pod bezpłatny numer 161 111, wy podzielicie się swoimi myślami , a ta druga osoba wam pomoże. 


Czytając tą książkę dużo myślałam o swoich problemach. Przyznawanie się do swoich błędów i problemów nie jest łatwe. Nie każdy ma tak dobrą psychikę. Ktoś nie będzie przejmował się głupimi tekstami a ktoś zacznie płakać i ucieknie (ja byłam i jestem w tej drugiej grupie) Sonya, Marin i Trisha to 3 różne światy. Każda z nich była inaczej uważa przez ojca i inaczej traktowana, dlatego w dorosłym życiu nie miały ze sobą aż takiego dobrego kontaktu, chociaż były próby go naprawienia. Siostry mają duży żal do matki (Ranee) ponieważ nic nie próbowała robić z tą przemocą fizyczną. Chciałabym się z tym zgodzić jednak ich mama również była bita, nie mogła nic z tym zrobić. Bała się mu sprzeciwić. 
 
Książkę oceniam 10/10. Chociaż wiem, że autorka książki tego nie przeczytana. To chciałam jej bardzo podziękować, że ukazała to w swojej książce. Pierwszy raz się spotkałam z taką tematyką i chcę więcej. A teraz prośbę mam do was, jeśli znacie książki o właśnie takiej tematyce to koniecznie napiszcie mi w komentarzu, będę wdzięczna.


Ja już się z wami powoli żegnam i życzę wam Miłego Dnia :)

Ps: Jak zawsze napiszcie mi czy popełniłam jakieś błędy i co muszę poprawić. 

Dziękuję wydawnictwu Kobiecemu za to, że mogłam przeczytać i wyrazić swoją opinię 
 

piątek, 27 października 2017

"Piję wyłącznie herbatę"- Recenzja książki: "Lunatycy"- Hakan Eriksson

Cześć!

Dzisiaj Piątek wiec nowa recenzja, ostatnio dużo dostaje książki od wydawnictwa ale się z nimi nie wyrabiam, nie wiem czy to jest spowodowane. Czy brakiem czasu, czy tym, że nie mam chęci do czytania. Ale udało mi się ostatnio przeczytać jedną z książek i w końcu mogę napisać recenzje :) Także ja was zapraszam do czytania i trzymajcie się cieplutko z tą zmienną pogodą. No właśnie ta zmienna pogoda doprowadziła do tego, że nie mam zrobionych zdjęć tej książki, bardzo przepraszam wydawnictwo oraz was, postaram się następnym razem wszystko mieć.

Tytuł: "Lunatycy"
Autor: Hakan Eriksson
Ilość stron: 398
Wydawnictwo: Edipresse
Rok wydania: 2017
Ocena: 3/10













Autor książki Hakan Eriksson, chce nam udowodnić, że na każdym kroku czyha na nas niebezpieczeństwo. Jest to wieloma czynnikami spowodowane. Innym wyznaniem wiary, innym poglądem, a nawet zwykłą nietolerancją. Hakan Eriksson przez lata był dziennikarzem, obecnie pracuje jako ekspert ds. gospodarczo-politycznych.

Egzemplarz wydawniczy mówi o komisarz Anette Jansson, która pracuje we wydziale kryminalnym. Jednak co raz więcej osób przychodzi do niej z sprawą bicia i szantażowania na tle religijnym. Nie wie dokładnie co ma zrobić. A jeszcze do miasta przyjeżdża doświadczony bojownik Mohammed.
Policja i rząd robią wszystko, by uchronić społeczeństwo przed aktami przemocy, ale wciąż są o krok za bojownikami.

"Sarmad tkwił wciąż na swoim miejscu. Obok znajdowało się małe pomieszczenie biurowe"

Myślę, że od mojej opinii mogłabym zacząć od zalet. Jest ich naprawdę mało i to tutaj zawadziło na mojej ocenie. Obserwowałam tą książkę przez na prawdę dłuższy czas i nadal nic nie wywnioskowałam. Jedynym plusem tej książki jest to, że jest to thiller. Dlatego, że lubię tego typu książki. Jednak... Jest na prawdę wiele minusów, które spowodowały tak niską ocenę. Analizując inne recenzje na portalu Lubimy czytać zauważyłam, że nikt tej książce nie dał 10/10 co jest z jednej strony smutne. Jednakże, kto dał by taką wysoką ocenę, jeśli nie da się tej książki przeczytać? Przepraszam, że aż tak ją źle oceniam, ale przez całą książkę nie potrafiłam przebrnąć. Ciągle patrzałam na stronę ile jeszcze do końca. A to jest najgorsze co może czytelnika spotkać. 


Nie rozumiem co autor miał na myśli pisząc tą książkę, nie mam zielonego pojęcia. Możliwe, że kiedy przeczytać moją recenzje to napiszecie w komentarzu, że mam tej książki aż tak bardzo nie obrażać. Aczkolwiek każdy ma swoje zdanie i wyrobioną opinię na ten temat. Więc jeśli tą książkę kiedykolwiek zobaczycie czy to w empiku, czy na dyskoncie książkowym, możecie po nią sięgnąć. Nie będę wam odradzać jej kupować, bo to jest bez sensu. Jeśli dana osoba napisze złą recenzje, a kolejna przeczyta to ta osoba zdecyduje, że musi ją przeczytać i zobaczyć czy tak jest naprawdę. Przepraszam, jeśli wyszło masło maślane. Naprawdę dużo oczekiwałam co do tej książki i wydaje mi się, że po mojej recenzji wy również. Jeszcze ani razu nie przejechałam się, aż tak bardzo na książce od wydawnictwa. Jeśli miałabym przeczytać jakąś kolejną książkę tego autora, to raczej wątpię abym po nią sięgnęła.

"Ćwiczenia tego dnia odbywały sie w sztokholmskim metrze. Kursanci mieli trenować śledzenie pieszo dwóch osób"

Podsumowując moje rozważania właśnie na temat tej książki postanawiam, że ocena jest w porządku do napisanej przeze mnie opinii. Koniecznie mi napiszcie czy czytaliście książki i jak wam się podobała recenzja. Pamiętajcie! Ciągle jestem w trakcie napisania dobrej recenzji.

Pozdrawiam wszystkich 
Małgosia

Dziękuję wydawnictwu Edipresse za możliwość przeczytania książki :)
 

wtorek, 24 października 2017

"Skąd biorą się powinności?"- Recenzja książki: "Powinność czy Pasja, Znajdź swoje powołanie i podążaj za nimi"- Elle Luna

Cześć!
Pod ostatnim postem, dostałam od was dużo wiadomości,że tamta recenzja wam się nie podoba.Chciałam to zmienić i zawzięłam się,że napiszę na prawdę dobrą recenzje. Jednak.. Jeśli pojawią się drobne usterki, to proszę napiszcie mi w komentarzu, każda rada jest dla mnie na prawdę cenna i prowadzić do sukcesu. A teraz bez zbędnego pisania zapraszam was do przeczytania opinii na temat tej książki. 

 Tytuł: "Powinność czy pasja, znajdź swoje powołanie i podążaj za nimi"

 Autorka: Elle Luna
Ilość stron: 161

Wydawnictwo: Sensus

Rok wydania: 2017

Moja ocena: 9/10








Autorka książki Elle Luna, chce nam pokazać, że warto czasami wziąć nogi za pas i spróbować czegoś nowego. W naszym codziennym życiu, nie mamy czasu na chwilę odpoczynku przy ciepłej herbacie lub przy chwili poczytania książki. Autorka poradnika pokazuje nam, że ciężko zabiegać o wolny czas i chwilkę dla siebie, gdy mamy na głowie: naukę, sprzątanie, poprawianie ocen i wszystkim co nas dotyczy wokół. Elle Luna maluje, projektuje i pisze. Mieszka w San Francisco, a w internecie jest dostępna pod adresem elleluna.com.

Książka jest kolorowa i mieści w sobie kilka (kilkanaście) barw. Nie sposób przejść koło niej obojętnie. Sięgając po ten poradnik, dochodziłam do wniosku, że to będzie zwykła książka o powinności i pasji. Jednak gdy zatopiłam się we fabule i w tych kolorowych obrazkach od razu wiedziałam, że muszę napisać o niej najlepszą recenzje z na prawdę dobrą opinią. Nie czytałam nigdy tak bardziej kolorowego poradnika. Możecie mi napisać w komentarzu czy takie znacie, na pewno sobie takie kupię. 





Jedynym minusem, który zauważyłam w tej książce. To to, że samo jej zakupienie kosztuje 34,90 zł. Bo nie oszukujmy się ale 35 zł za książkę która ma 161 stron i ma dużo stron zapełnione kolorami, nie dałabym takich pieniędzy. Aczkolwiek rozumiem wydawnictwo i cenę jaką musieli dać. 

Wygląd pierwszej strony w książce jest ładny. Nie powalił mnie na kolana, jak było to z innymi książkami. Świetne jest to,że autorka zastosowała różne cytaty z różnych książek. To bardziej ją urozmaiciło i nadało książce charakteru typowego poradnika. 

Podsumowując moje rozważania na temat tej książki myślę, że jest dla wszystkich osób, które mają trudności ze znalezieniem wolnego czasu nawet na posiedzenie i posłuchanie muzyki. Mam nadzieję, że ten poradnik trafi do wielu osób i zauważycie ją na półkach w księgarni. 

No to tyle z mojej recenzji. Nie wiem czy się poprawiłam. Koniecznie napiszcie mi w komentarzu na dole co mam jeszcze poprawić.
A ja wam życzę Miłego dnia i do piątku  :) 

poniedziałek, 16 października 2017

Recenzja książki: "Słońce umiera i Tańczy"

Cześć!

 No właśnie co ja dla was dzisiaj mam? Pewnie sami się domyślacie po tytule. Kolejna recenzja, kolejne książki na mojej półce. A więc dzisiaj idzie pod lupę " Słońce umiera i tańczy" autorki Ewy Cielesz. Książka została wydana w tym roku i jest to pierwsza część serii Córka cieni". Chciałam bardzo podziękować wydawnictwu Axis Media za możliwość zrecenzjowania tej książki oraz przeczytania. Była to dla mnie duża przyjemność. 


 Pozycja wydawnicza mówi o młodej artystce z Krakowa o imieniu Jagoda. Jednak gdy pewnego dnia poznaje ulicznego grajka a jej koleżanka Agata zachoruje całe jej życie odwraca się o 180 stopni. Nie potrafi sobie z tym wszystkim poradzić a jej rodzice wyjechali w interesach za granice i nie ma się kogo poradzić. Książka ma gatunek obyczajowy. Nie spodziewałam się dużo po polskiej autorce. Możecie mi teraz napisać,że przesadzam lub coś podobnego, ale niestety dla mnie polskie autorki nie są dobre. Ale ta książka zrobiła na mnie bardzo duże dobre wrażenie. Kompletnie się tego nie spodziewałam. Na początku nie mogłam za bardzo w tą fabułę zagłębić wydawała mi się taka, jak by się nic do niej nie kleiło. Ale potem bardzo szybko zaczęło się ją czytać i poszło z górki, nawet nie wiedziałam,że jestem już na tej stronie. Szata graficzna bardzo mi się podoba i mam nadzieję,że inne również takie będą. Gdybym miała ją oceniać dałabym jej 8/10. Jednak czegoś jej brakowało co by mnie porwało. Mam nadzieję,że kolejne części będą świetne i ocenie je wyżej. Jak już wspominałam akcja mnie lekko nudziła ale dałam jej dalej szanse. Mam nadzieję,że wy również dacie jej szanse. Główna bohaterka jest bardzo rozważna i decyduje powoli. Choć jest artystką to potrafi wyjść ze swojej pracowni i zając się innymi problemami, innych ludzi. Ma problemy finansowe ale jeśli ktoś jest w potrzebie potrafi pomóc.

 Kończąc moje rozważania, uważam,że książka jest dla każdego i powinna trafić do wielu osób. Jest typowo obyczajowa i jeśli ktoś lubi ten gatunek,to na prawdę polecam. Myślę,że na co dzień spotykamy się z takimi problemami. Więc warto zajrzeć do niej. Mam nadzieję,że moja opinia wam się spodobała na temat tej książki, i będziecie mieli ochotę ją przeczytać.

A Ja wam życzę Miłego dnia i do zobaczenia w piątek.








czwartek, 12 października 2017

Recenzja książki: "Making Faces"- Amy Harmon

Cześć!
W końcu recenzja, jak obiecałam w poniedziałek tak zrobiłam. Jak tam u was w szkole? U mnie na razie dobrze,ale nie o tym. Mam nadzieję,że moja recenzja wam się spodoba i ją przeczytacie.

 Tytuł: "Making Faces"
 Autorka: Amy Harmon
 Wydawnictwo: Editiored
 Ilość stron: 342
 Rok wydania: 2017 
 Ocena: 9/10











 Na dziś przychodzę do was z recenzją książki "Making Faces" Amy Harmon. Książka została wydana w tym roku i stała się dobrym nr 1 w Polsce. Ale co w środku zaraz się dowiecie. Ale teraz powiem wam kilka słów o samej autorce. Jest to autorka bestsellerów, mówca motywacyjny, nauczycielka i mama.Jej książki opublikowano w siedmiu krajach, zdobyły wiele nagród i wyróżnień. W wolnych chwilach Karmon śpiewa w chórze Saints Unified Woices. W Polsce ukazały się jej dwie powieści: "Prawno Mojżesza" oraz " Pieśń Dawida"

 Pozycja wydawnicza mówi o miłej i pogodnej Fern Taylor, która mieszka w cichym i małym miasteczku. Jednak w liceum była to dziewczyna nie pierwszej urody. Nosiła aparat na zęby, oraz duże okulary. Nikt się z nią nie kontaktował bo nawet nie chciał jej znać. Ale jest też również Ambrose Young, który jest zawsze wysportowany, przystojny i każdy w szkole go lubi. Jednak dochodzi do pewnej sytuacji, która łączy tą dwójkę w niepokonaną więź. Czasami trudną, ciężką i płaczliwą. Utwór ma gatunek obyczajowy.Jak wiecie jest to mój ulubiony gatunek. I ciężko mi tą książkę ocenić. Często spotykam się z tym,że ten gatunek jest krytykowany, a nie słusznie. Moim zdaniem ta książka zasługuje na na prawdę dobre oceny i gratulacje. Rozdziały były na prawdę ciekawe i nie dało się nudzić. Każde zdanie zawierało w sobie coś na prawdę pouczającego i ciekawego.Nasza główna bohaterka jest bardzo inteligentna i potrafi swoje zrobić. Wie czego chce i potrafi pomóc w każdej sytuacji. Zupełnie zapomniałam o bohaterze drugoplanowym. Jest to Bailey, który choruje na dystrofię mięśniową Duchenne'a. Dzieci z taką chorobą nie dożywają 21 roku życia. A Bailey miał do tego wieku bardzo blisko. Fern pomagała mu na każdym kroku, a on się odwdzięczał w jakiś inny sposób.

 W książce macie na prawdę dużo słów o miłości, dojrzewaniu, pomocy i wiele wiele innych. Myślę,że to nie jest taka prosta obyczajówka jak każda inna, i warto po nią sięgnąć. Jeśli kiedyś będziecie mieli okazję, na prawdę warto. Samą książkę oceniam 9/10. I mam nadzieję,że jeśli tą książkę czytaliście, to swoje zdanie również wyrazicie.

 Mam nadzieję,że recencją wam się spodobała, jeśli nie to przepraszam, ale nie pisałam ich dawno. Ale mam nadzieję,że w najbliższym czasie będzie ich więcej. Ja wam życzę Miłego dnia i do zobaczenia w poniedziałek.












poniedziałek, 9 października 2017

Magiczna Księgarnia book tag

Cześć!
Dzisiaj będzie tag do którego nominowała mnie Książkowa Dusza jakieś 2 miesiące temu. Przepraszam,że dopiero teraz ale bardzo często pojawiały się recenzje. A w ten piątek już recenzja jeden z książek. Mam nadzieję,że będzie wam się podobała i lubicie recenzje, a teraz zapraszam do tagu.

1.Ulubiona sieć księgarni?
Jeśli chodzi o księgarnie stacjonarną to nie mam takiej. A jeśli chodzi o dyskont książkowy to Tanie książki i nieprzeczytane.

2.Ulubiona księgarnia w twoim mieście?
Nie mam takiej, na prawdę. A jeśli chodzi o empik to tam jest niestety za drogo i nie ma sensu kupować. Ale za to można podotykać książki (haha)





3.Największa ilość książek kupiona dla siebie jednorazowo?
Bardzo rzadko zamawiam książki na internecie ale ostatnio dostałam na raz 4 książki, więc to chyba się liczy, napiszcie mi w komentarzach koniecznie.

4.Najlepszy, najbardziej pomocny księgarz?
Kiedyś spotkałam bardzo miłą panią w empiku. Chociaż zatrułam Pani dupę 10 pytaniami to i tak mnie miło potraktowała. Takie osoby powinny być wszędzie bo na prawdę to jest złota rączka dla osób które nie znają się na książkach, lub nie wiedzą która książka jest która w serii.




5.Ulubione miejsce w księgarni?
Miejsce?? Na pewno tam gdzie będzie można usiąść i poczytać kawałek książki z mojego ulubionego gatunku. Niestety ale nie ma takiego miejsca w moich księgarniach. 

6.Książka, którą kupiłeś/przeczytałeś tylko dzięki wizycie w księgarni ? 
Nigdy tak nie miałam. Zawsze albo czytałam wasze opinie ale widziałam te książki na instagramie. Ciesze się,że mam was.


 8. Co jest najważniejsze w dobrej księgarni?
By ceny książek były tańsze, by były książki ładnie poukładane i w dobrym stanie. Empik tego czasami nie gwarantuje. I żeby był ładny wygląd, nic tak dobrze nie robi jak ładna szata graficzna księgarni, od razu chce się tam wejść.

9.Jak powinna wyglądać twoja wymarzona księgarnia?
Musi mieć ładny wygląd, tanie książki, dużo promocji oraz dobre zaopatrzenie. By każdy miał dla siebie coś dobrego.




10.Czy wyobrażasz sobie świat bez księgarni stacjonarnych?
Jasne,że tak. I mogę powiedzieć to z czystą prawdą. Płaciłabym mniej i mogłabym dużo zaoszczędzić, jak na razie widzę same plusy.

Mam nadzieję,że post wam się podoba. Nie nominuję nikogo, ponieważ nie mam pomysłu, ale ten kto będzie chciał to niech go zrobi i mi koniecznie napisze.
Pozdrawiam i życzę wam miłego dnia :)  

Ps: W ten piątek recenzja książki, będziecie czekać? 

sobota, 7 października 2017

Lba #2 + przeprosiny

Hej!

Po raz drugi zostałam nominowana do Lba za co bardzo dziękuję nie spodziewałam się, że aż tak lubicie mojego bloga. Tym razem zostałam nominowana przez Gabriele z bloga: klik! Bardzo dziękuję za nominacje. Na końcu tego posta możecie zobaczyć kogo nominowałam. A i jeszcze zapraszam was do mojego pierwszego Lba na blogu: klik! 
No a teraz zapraszam was na treść tego posta.


1. Wolisz książki z miękką czy z twardą okładką?
Co prawda w miękkiej lepiej się czyta ale szybko się niszczy. A znowu w twardej ciężej się czyta ale cudownie wygląda na półce. Nie potrafię wybrać. Chociaż najczęściej czytam w miękkiej oprawie.

2. Bierzesz udział w jakichś wyzwaniach czytelniczych na rok 2017? Jeżeli tak, to w jakich i jak ci idzie?
Tak biorę we wyzwaniu 52 książki w 2017 roku. Do góry na pasku możecie zobaczyć jakie książki przeczytałam i jak mi idzie. Na razie mam przeczytane 43/52 i jestem z siebie dumna.

3. Częściej czytasz książki papierowe czy e-booki ?
Zdarza się tak, że od wydawnictw na początku dostaje e booka a potem książkę papierową. Jednak rzadko się tak zdarza. Najczęściej czytam papierowe oczywiście. Myślę cały czas nad zakupem e booka. Możecie mi nawet doradzić w komentarzach.

4. Zwracasz szczególną uwagę na okładkę książki?
Dwa słowa odpowiedzą za mnie wszystko: Sroka okładkowa. Tak dosłownie nią jestem. I jeśli okładka mi się nie spodoba to nie będę jej czytać. Chce to zmieniać ale coś ostatnio mi się nie udaje.

5. Czy jest taka książka, którą będziesz polecać zawsze i wszędzie?
Musiałam się długi czas zastanowić ale wydaje mi się, że książki Colleen Hoover. Niestety ale nie potrafię wybrać, każda jej książka to jest dla mnie istna perfekcja.

6.Czytasz książki polskich autorów czy raczej omijasz szerokim łukiem?
Staram się zauważać co raz to więcej polskich autorów.  Jednak niestety rzadko czytam nasze polskie książki. Ale mam ogromną nadzieję, ze przeczytam kiedyś taką książkę, która sprawi, że będę czytać więcej polskich autorów.

7.Współpracujesz z jakimś wydawnictwem?
Nie wydaje mi się, by dostawanie książek sporadycznie jeśli się zaliczę może być współpracą. Ale dostaje od czasu do czasu książki (najczęściej jest to wydawnictwo moondrive lub otwarte)

8. Od kiedy prowadzisz bloga?
 Bloga prowadzę od 13 kwietnia i na razie idę w dobry, kierunku. Chce się dalej rozwijać i próbować nowych współprac.

9.Masz jakieś inne pasje poza czytaniem?
Bardzo lubię jeździć na rolkach (choć w okresie zimowy, tego nie robię) Lubię robić coś co będzie mnie dalej rozwijać, pod względem bloga i mojej nauki.

10.Prowadzisz bookstagrama lub/i kanał na booktubie?
Bookstagrama owszem prowadzę. Możecie znaleźć mnie pod tą nazwą (okularnica_czyta). Chodź teraz nie dodaje żadnych zdjęć to mam nadzieję,że to się naprawi z czasem. A kanał na booktubie chciałabym kiedyś założyć.

11.Zdarzają ci się zastoje czytelnicze?Jeżeli tak to jak sobie z nimi radzisz?
Oj na prawdę często, a kiedy już chce czytać to niestety ale nauka wzywa i trzeba się przyłożyć. Jeśli chodzi o to jak sobie z nimi radze to czytam sobie jakąś króciutką książkę, ostatnio była to Balladyna jako lektura szkolna i na prawdę to mi pomogło.

Jeszcze raz bardzo dziękuję za nominacje. A ja nominuję:
Agata Reads Readingwithpercy Zakątek Fangirl Ver.reads

A moje pytania to:
1. Co aktualnie czytasz? Podoba ci się to ?
2. Jak zrodziła się u ciebie miłość do książek ?
3. Planujesz dalsze rozwijanie bloga?
4. Ile masz na już książek na swojej półce?
5. Słowo książka i pierwsze 3 skojarzenia 
6. Jak masz ułożone książki na półce?
7. Jak ci idzie z czytaniem w roku szkolnym?
8. Co myślisz o blogach które robią obs/obs i kom/kom?
9. Podaj swoje 3 ulubione książki na jesień.
10. Twoje książkowe odkrycie wszech czasów?
11. Kogo niominujesz?

Mam nadzieję,że post wam się spodobał. I przepraszam was, że od dłuższego czasu nie było postów na bloga ale niestety szkoła mnie porwała bezgranicznie. Wiedziałam,że tak może być ale nie aż tak. Jeszcze raz was przepraszam. Postaram się już w ten poniedziałek dodać dla was kolejny post. Buziaki i do zobaczenia 

   

sobota, 23 września 2017

Recenzja książki: "Pamiętnik Lesbijki"- Eryk Edwardsson

Hej!
Przepraszam,że wczoraj nie dodałam dla was posta, ale byłam u Agaty z @agata_reads. Było na prawdę super i musimy robić więcej takich spotkań.
A teraz zapraszam was na recenzji książki  "Pamiętnik Lesbijki" Eryka Edwardssona.


Tytuł: "Pamiętnik Lesbijki"
Autor: Eryk Edwardsson
Wydawnictwo: Wieża Czarnoksiężnika
Ilość stron: 238
Rok Wydania: 2015
Ocena: 8/10






 Na dziś przygotowałam dla was recenzje książki "Pamiętnik Lesbijki" Eryka Edwardssona.Dzięki uprzejmości wydawnictwa Wieża Czarnoksiężnika, mogłam ją przeczytać, bardzo dziękuję. Myślę, że mogę zacząć od okładki. Nie wiem jak ją dokładnie określić ale nie jest jakaś wesoła. Jest ponura i przeważa czerń. Taka też jest główna bohaterka. Już od na prawdę dłuższego czasu chciałam ją przeczytać. Chciałam się dowiedzieć jak wygląda takie życie i sposób rozumienia i postrzegania tej dziewczyny. 

 Pozycja wydawnicza mówi o dziewczynie, która co raz bardziej zostaje zepchnięta na krawędź depresji. Kiedy pewnego dnia poznaje na uczelni koleżankę wszystko się przeistacza w jedną czarną dziurę. Utwór ma gatunek obyczajowy. gdy miałam okazję ja przeczytać byłam przekonana,że będę ją czytać bardzo szybko i nic z niej nie zrozumiem. Jednak za każdym razem gdy przeczytałam rozdział, zatrzymywałam się i rozmyślałam. Aczkolwiek mogę śmiało powiedzieć, że jedna sprawa z charakteru nas obie dotyczy. Mamy ten sam świat, widzimy go w barwach czarno-białych. Nie sugerujecie się tym, że od razu jak przeczytacie pierwszy rozdział to, ona jest już lesbijką. Ona wkroczy w tą fazę dopiero później. Za jakieś kilka rozdziałów. Muszę się jednak przyczepić do kilku spraw. Jeśli ktoś z was nie lubi w książkach przeklinania, drastycznych scen, to nie radzę jej czytać. Główna Bohaterka, Nati, jest bardzo inteligentną osobą, postrzega inaczej zachowanie każdego człowieka.

 Nie nudziłam się w tej książce, ale nie była też jakoś porywista. Były rozdziały w których się nudziłam, a niektóre były świetne i czasami doprowadzały do łez. Jestem możliwe,że  troszkę w tej recenzji przyczepna i czepiam się szczegółów, ale niestety widać je. Ogromnym minusem dla tej książki jest to, że jak przejadę palcem po kartce to tusz się rozmazuje. Niestety ale z prawie jednym całym rozdziałem się tak męczyłam, a teraz wygląda to nie ładnie. Możliwe, że tylko ja mam taki fatalny egzemplarz. 

 Kończąc moje rozważania, uważam, że książka powinna trafić do jak największej liczby osób, by zobaczyli, że to nie jest łatwne życie. Osoby która ma depresje lub ma inną orientacje. Zastanówmy się zanim powiemy kilka słów za dużo. I sprawimy tej osobie przykrość. Choć moja recenzja może się wydawać krytyczna  to i tak tą książkę oceniłam 8/10. A jest to ponad połowę. I tym miłym akcentem kończę swoją opinię. Mam nadzieję, że wam się spodobała. Jeśli tak zostawcie komentarz i zaobserwujecie.

Dziękuję wydawnictwu Wieża Czarnoksiężnika za możliwość przeczytania i napisania opinii na temat tej książki.


 









 

poniedziałek, 18 września 2017

Recenzja książki: "Kroniki Atopii" Matthew Mather

Hej!
Przyszedł czas na nowy post. Mam nadzieje, że nie denerwuje was to, że ciągle są recenzje, ale po prostu mam je uszykowane. I wydaje mi się, że interesują was takie posty.
No to co zaczynamy 

  Tytuł: "Kroniki Atopii"
  Autor: Matthew Mather
  Wydawnictwo: Czwarta Strona
  Ilość Stron: 655
  Rok wydania: 2015
  Ocena: 8/10











 W końcu doczekaliście się recenzji tej książki "Kroniki Atopii" Matthewa Mathera. Dzięki uprzejmości wydawnictwa Czwarta Strona mogłam ją przeczytać, dziękuję bardzo. Kiedy ją dostałam to mi szczęka opadła. Kompletnie się nie spodziewałam, że dostanę taką cegłę. I nie wcale nie przesadzam, ta książka ma 655 stron. Kiedy ją dostałam byłam święcie przekonana, że ja jej nie skończę do Bożego Narodzenia. Jednak jak zaczęłam czytać momentalnie się wciągnęłam  i jest na prawdę świetna. Choć przeraża swoją grubością i ilością stron to czyta się na prawdę szybko. 

 Powieść recenzencka mówi o.. No właśnie, ciężko mi to określić, ponieważ każda część to inna historia, ale wszystko kręci się w okół technologi, internetu, mobilności. Za każdym razem, technologia wygrywa i ludzkość nie wie co z tym zrobić. Na pewno jest to gatunek fantastyczny. Jeszcze nigdy na tym świecie nie wymyślono takie technologii, a jakiej? To się przekonacie czytając tą książkę. Powiem, wam tak z ręką na sercu, że dobrze mi się ją czytało, ponieważ jest to temat, który dotyczy każdego z nas. Powiedzcie mi, czy jest na świecie osoba, która nie ma telefonu komórkowego, laptopa, telewizora? Bo ja takiej nie znam. I dlatego, tą książkę się czyta z takim zafascynowaniem. Pierwsze kilka rozdziałów, może być dla was nie zrozumiałe, bo trzeba sobie to wyobrazić. Ten świat i tą technologie. Rozdziały wcale nie są długie, chyba, że jest to koniec jakieś część. Jest tutaj bardzo dużo bohaterów ale najbardziej spodobały mi się 2 pierwsze części. Na szczęście jeśli ktoś tylko lubi fantastykę a nie technologie to też jest dla niego. 

 Co każdy rozdział chciałam co raz więcej, aż skończyło się na tym, ze byłam w jeden dzień na 315 stronie. Akcja działa się zawsze, nie pamiętam rozdziału w której jej nie było. Czasami denerwowało mnie to, że była zmiana bohaterów co każdą część i musiałam czytać jak gdyby od nowa historie. 


Podsumowując moje rozważania na temat tej książki, uważam, że jest na prawdę godna uwagi,i powinny przeczytać to osoby, które są uzależnione od technologi, myślę, że przydałaby się im taka wiedza.


Mam nadzieję, że post wam się spodobał, jeśli tak skomentujecie i zaobserwujcie. Pozdrawiam, Małgosia :) 


Dziękuję wydawnictwu Czwarta strona, za możliwość przeczytania i napisania opinii o tej książce.