listopada 01, 2018

Recenzja książki: " Szkolnik Superdziewczyny"- Agnieszka Mielech

Recenzja książki: " Szkolnik Superdziewczyny"- Agnieszka Mielech
Zaczynam być coraz bardziej regularna. Jestem z siebie strasznie dumna. Uwierzcie mi, że bycie w liceum nie jest takie kolorowe jak się wydaje. Niestety moje czytanie książek, również nie jest super. W tym miesiącu przeczytałam 3 książki ( Jak na razie), a co będzie dalej to sama nie wiem. 
A dziś zapraszam was na recenzje książki: " Szkolnik Superdziewczyny " autorki Agnieszki Mielech. Zapraszam !


Opis:
Oto niezwykły szkolnik- planer tylko dla super dziewczyn! Planer będzie z Tobą na co dzień, w domu i w szkole, a także w czasie wakacji. Pomoże zaplanować naukę, prace domowe i ważne wydarzenia w Twoim życiu oraz określić Twoje Najważniejsze cele. Znajdziesz tu sylwetki znanych Superdziewczyn, takich jak Emma Watson czy Beyonce, które mogą Cię zainspirować do działania! Poznaj siedem kroków superdziewczyny do superorganizacji! Dzięki szkolnikowi znajdziesz więcej czasu na megazabawę, realizację marzeń i kreatywny odpoczynek! teraz wreszcie pokażesz, kto tu jest szefową swojego czasu. Tak jak Emi w Tajnym Klubie Superdziewczyn!


Opinia:
Nie spodziewałam się, że można coś tak świetnego stworzyć. Na pewno dobrze wam znane bullet journal dla dorosłych, ale co jeśli dzieci chcą również być jakoś zorganizowane? Ten szkolnik wam w tym pomoże! Macie wszystko to co jest potrzebne do organizacji, a nawet więcej! Macie kilka słów o waszych idolkach. Możecie się nimi zainspirować, zobaczyć co one zrobiły aby dojść do tego momentu w którym są aktualnie. Uwierzcie mi, że dzieci w wieku od 6 lat wzwyż nie maja totalnie weny albo nawet czasu na to aby robić prawdziwe bullet journal. 

Chciałabym tutaj zauważyć, że jako takie organizacji dziecko w wieku 6 lat nie ma. Zaczynają się poważniejsze lekcje, wiadomo. Jednak nie wiem czy ten planner nie powinien być bardziej stworzony od dzieci w klasie 4 lub 5 szkoły podstawowej. Wtedy się robi więcej przedmiotów i trzeba jakoś nad tym zapanować. Jak na razie nie widziałam na rynku podobnego plannera więc nie mogę go porównać do jakiegoś innego. Pomysł jest jak najbardziej świetny. Uwielbiam takie kreatywne plannery i ciesze się, że na polskim rynku jest ich coraz więcej. To pokazuje, że już od najmłodszych lat uczy się dzieci organizacji i porządku w swoim życiu. 

Co do podsumowania. Zawsze tutaj mówię fabule i akcji. A tutaj tego nie ma i nie wiem jak to mi teraz wyjdzie. Planner świetny, i jego koncepcja jest jak najbardziej na miejscu. Mamy podzielony każdy tydzień tak, aby nam starczyło do końca roku szkolnego. Podoba mi się to, bo nie trzeba się martwić, że nam nie starczy. Sam szkolnik i jego koncepcje oceniam mocnym 8/10. Mam nadzieję, że moja recenzja was przekonała do tej pozycji na rynku wydawniczym, bo naprawdę warto do niej zajrzeć jak będziecie mieli okazje. 

Ja wam bardzo dziękuję za to, że jesteście ze mną nadal i dalej się rozwijam. Jeżeli recenzja wam się spodobała to koniecznie napiszcie to w komentarzu, również miło by było jak byście zaobserwowali. Ja wam bardzo dziękuję i do zobaczenia w kolejnym poście.

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki, dziękuję bardzo wydawnictwu Wilga.


października 19, 2018

Recenzja książki: " Wylecz PCOS"- Amy Medling

Recenzja książki: " Wylecz PCOS"- Amy Medling
Hej Kochani!
Mamy już połowę października. Mam nadzieję, że wam czytanie idzie o wiele lepiej. Chciałabym mieć jakieś dłuższe wolne aby dla was nadrobić recenzje książek. I tak samo fajnie by było poczytać książki. Zobaczy jak będzie w listopadzie i w grudniu. Będą święta więc może troszkę odpocznę i się zrelaksuje. A dziś zapraszam was na recenzje książki: " Wylecz PCOS"- Amy Medling. 


Opis:
PCOS to zespół objawów, który może dotknąć każdą z nas. Niestety, często bywa źle diagnozowany i źle leczony. Powoduje wahania nastrojów, tycie, osłabienie, problemy ze skórą i wiele innych dolegliwości. Prowadzi też do kłopotów z płodnością. 
Można jednak w naturalny sposób pokonać jego objawy!
Oto plan na 21 dni , który pokaże ci, jak dzięki:

  •  Diecie
  • Ćwiczeniom 
  • i zmianie sposobu myślenia
Pokonać PCOS i znowu w pełni cieszyć się życiem. 


Opinia:
Pierwszy raz spotykam się z taką chorą jak Zespół Policystycznych Jajników. Może i dlatego, że jeszcze nie dotyka to tylu kobiet, albo, że się o tym nie mówi. Czytając tę książkę odkryłam, że nie można bagatelizować objawów takich jak: 
- skłonność do tycia
- depresja, stany lękowe
- zaburzenia tarczycowe
- nieregularne miesiączki
- występowanie owłosienia typu męskiego 
Jeśli macie, któreś z tych objawów (a a jest ich jeszcze więcej) to nie ma na co czekać, albo pójdziecie do lekarza albo kupicie tę książkę i wszystko będziecie mieli ślicznie wytłumaczone. Pamiętajcie, że zdrowie jest najważniejsze.

Zaczynając książkę, autora mówi o tym co jej się przytrafiło i jakie ona miała objawy. Pokazuje ona, że każdy najdrobniejszy objaw jest częścią czegoś wielkiego. I to nie dlatego, że wyolbrzymiamy, to jest po prostu choroba. Pamiętacie jak wchodzicie zawsze do lekarza i dostajecie regułkę: " Tego masz nie jeść, a to musisz ograniczyć"- Kto by się w tym połapał prawda? Od teraz nie musicie tego wszystkiego pamiętać, ponieważ jest to w książkę. Macie opisane jak w 21 dni zmienić swoją dietę, ćwiczenia i sposób myślenia, ponieważ on jest najważniejszy dla każdej choroby. Nie chce tutaj mówić, że wszyscy są do choroby nastawienia negatywnie, ale większość z was na pewno. No bo kto by chciał leżeć chory w łóżku z gorączką (akurat tutaj podaje mały przykład i lekki, ale są również cięższe). W sposób jaki autorka przedstawia chorobę jest na prawdę miły. Pokazuje, że tę chorobę nie da się wyleczyć w 100% ale da się jej zapobiec. Widać, ze autorka ma dla nas nadzieję. Ta choroba całe szczęście mnie nie obwiązuję i nie wiem jak się czuja osoba, która się z tą chorobą zmaga. Ale autorka książki o tym pomyślała i napisała jakie są odczucia osoby chorej. Styl jaki autorka pokazuje jest cudowny. Nie jest to typowy poradnik ale coś więcej, co pokazuje nam jak radzić sobie z tą chorobą.

Podsumowując moje rozważania na temat książki, uważam iż jest to pozycja obowiązkowa dla każdej kobiety, bo nie wiadomo co nam może się przytrafić w życiu. Bardzo ucząca i wzruszająca pozycja. Książkę oceniłam 8/10. Te 2 punkciki dałam w dół, ponieważ nie do końca zrozumiałam objawy i cały harmonogram tych 21 dni. 

Dziękuję wam, że byliście ze mną w dzisiejszym poście. Jeśli wam się spodobał to zapraszam do skomentowania i zaobserwowania mojego bloga. Jeszcze takie drobne info. Jeśli chcecie abym dalej się rozwijała w świecie książkowym, to założyłam fanpage, jeśli chcielibyście być ze mną na bieżąco to zapraszam do za lajkowania strony: https://www.facebook.com/Okularnicaczyta-213177369262082/

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki, dziękuję ślicznie wydawnictwu Znak.

października 04, 2018

Recenzja książki: " Druga Szansa"- Katarzyna Berenika Miszczuk

Recenzja książki: " Druga Szansa"- Katarzyna Berenika Miszczuk
Hej!
Nie pisałam tutaj do was od ponad miesiąca. Jestem w szoku jak czas szybko zleciał wrzesień i nawet nie wiedziałam kiedy, a już jest październik. Postaram się być regularna, jednak nie wiem jak będzie ze szkołą. Liceum jednak już do czegoś zobowiązuje. Ale dzisiaj nie o szkole bo to nie jest miły temat. Zapraszam was do recenzji na temat książki Katarzyny Bereniki Miszczuk pod tytułem "Druga Szansa".

Opis:
Julia budzi się w tajemniczym szpitalu. Nie poznaje własnego odbicia w lustrze, nie pamięta, jak się tu znalazła. Z czasem dowiaduje się, że cała jej rodzina zginęła w pożarze. Jedynie Julii udało się przeżyć, choć na skutek odniesionych obrażeń straciła pamięć. Nazwa ośrodka, Druga Szansa, powinna dawać pacjentom nadzieję... Co jednak myśleć o kobiecie, która wróży Julii śmierć, pojawiającej się nagle nieznajomej dziewczynie i szeptach rozbrzmiewających dookoła? Dzieje się tu coś dziwnego i trudnego do wyjaśnienia. Julia Jest coraz bardziej zagubiona i przerażona, a leczenie nie przynosi pożądanych efektów. Co zrobi w sytuacji, w której z każdym dniem traci zaufanie nawet do samej siebie?



Opinia:
Jest to pierwsza książka, którą czytam od tej autorki i byłam bardzo ciekawa tego co się wydarzy i czy książka mi się spodoba. To od niej zależało czy będę chciała przeczytać inne książki tej autorki. Moja koleżanka czytała tę książkę jakoś 2 tygodnie po mnie. I ja jej wtedy powiedziałam, że to nie jest najlepsza pozycja jaką przeczytałam we wrześniu. Kiedy ona tę książkę przeczytała to zaczęłyśmy ją analizować. Wyszła z tego na prawdę dobra opinia na temat tej pozycji. I teraz mogę powiedzieć, że to jest najlepsza książka, którą przeczytałam we wrześniu. Moja opinia o tej książce zmieniła się diametralnie.

Zacznę od tego, ze temat szpitali psychiatrycznych jest mi bardzo bliski i ciekawy, ponieważ jak wiecie chce zostać psychologiem. I to jak autorka opisała samo miejsce zdarzeń bohaterki, było bardzo ciekawe. W tej pozycji, też mogliście znaleźć fragmenty humorystyczne, wtedy też zdałam sobie sprawę, że w takich miejscach również może być wesoło i przyjaźnie. Autorka pokazała, że osoby, które zmagają się z problemami psychicznymi, nie są odtrącane od całego świata, a wręcz przeciwnie, próbuje się im pomóc na każdy możliwy sposób. 

Nasza główna bohaterka, trafia tam nawet nie wie z jakiego powodu. Z czasem wszystko układa się w spójną całość. Poznaje nowych kolegów i koleżanki. Czasami miałam wrażenie, że nie wie co mówi i się plącze. Za pierwszym razem czemuś zaprzeczyła, ale potem to robi. Julka była spokojna i opanowana. Nie działa pochopnie i przez pierwsze kilka rozdziałów jest taką szarką myszką w szpitalu. Jednak z czasem posuwa się do coraz większych czynów i rozwiązań problemów. Uważam, że jest to najlepsza bohaterka z tych wszystkich, których poznałam w tej książce. 

Uważam iż cała książka jest świetna. Nawet nie wiecie jak się zdziwiłam końcówki książki. To było coś niezwykłego. Autorka zrobiłam na mnie ogromne wrażenie i mam ochotę na kolejne książki tej autorki. Jest to już drugie wydanie tej pozycji, jednak dopiero teraz o niej usłyszałam. Nie wiem czy bym się na nią skusiła w tym pierwszym wydaniu. Już nie mogę się doczekać kolejnych książek tej autorki. 

Podsumowując moje rozważania na temat tej książki. Uważam, że książka jest warta uwagi i powinniście ją przeczytać. Oceniłam ją 8/10. Czegoś mi brakowało w środku co by mnie zszokowało i bym się wystraszyła. Końcówka najlepsza z całej tej książki. Dobrze wykreowani bohaterowie, złapałam z nimi wspólny język.

Strasznie was przepraszam, jeśli swoją recenzję muszę dopracować. Jednak jest to pierwsza recenzja od ponad 4 tygodni i muszę jeszcze poćwiczyć. Ja wam bardzo dziękuję, że przeczytaliście tę recenzję. Jeśli wam się spodobała dajcie znać w komentarzu na dole. Również fajnie by było jak byście zostawili obserwacje.

Za możliwość przeczytana i zrecenzowania książki, dziękuję ślicznie wydawnictwu uroboros

sierpnia 27, 2018

Recenzja książki: " Okrutna Pieśń"- Victoria Schwab

Recenzja książki: " Okrutna Pieśń"- Victoria Schwab
Zanim przejdę do recenzji, chciałabym wam powiedzieć kilka informacji odnośnie recenzji i samych postów. Zbliża się rok szkolny i jak wiecie idę do 1 liceum. I chciałam tylko powiedzieć, że jeżeli przeczytam jakąś książkę ( a będzie to cud) to wtedy powinna się pojawić recenzja. Zresztą wszystko to, co się będzie u mnie działo będziecie mogli zobaczyć na moim instagramie: Smallbookworld. Do którego was bardzo serdecznie zapraszam. A dziś możecie przeczytać recenzję książki: " Okrutna Pieśń"- Victoria Schwab.

Opis:
 Kate Harker i August Flynn są następcami przywódców podzielonego miasta, gdzie z przemocy narodziły się prawdziwe potwory.
 Kate Chciałaby dorównywać bezwzględnością ojcu, który pozwala potworom wałęsać się po ulicach, a ludziom każe płacić za ochronę. August chciałby być człowiekiem, mieć dobre serce i odgrywać większą rolę w obronie niewinnych przed potworami- niestety sam jest jednym z nich. Może ukraść duszę, wygrywając pieśń na swoich skrzypcach. Jednak co stanie się, kiedy Kate odkryje jego tajemnicę?








Opinia:
Pewnie wiecie doskonale co to za książka. Po całym bookstagramie jak i po booktubie rozniosła się dużym echem. Jest bardzo znana i uwielbiana. Jednak mi się nie spodobała. Znaczy się, sam pomysł na książkę i wykreowane postacie super, ale książka była dla mnie średnia. Spodziewałam się troszeczkę czegoś innego. Jest to moje drugie spotkanie z tą autorką i poprzednia pozycja podobała mi się. Ta również pod względem fabuły jak i akcji było wszystko super, ale i tak książka nie była jakaś wow!

Nasi główni bohaterowie mają pewne rzeczy do zrobienia. Rodzicie od nich oczekują bardzo dużo. Przede wszystkim aby unicestwić siebie nawzajem. Jednak August nie chce tego robić, a Kate skupia się by być taka jak ojciec. Strasznie zżyłam się z bohaterami tej książki i nie chciałam za bardzo jej kończyć. Bardzo się ucieszyłam gdy nie było wątku miłosnego. Najczęściej takie książki się tym kończą. A tutaj zostaje tylko przyjaźń. I to mnie zszokowało, że ta książka nie okazała się taką stereotypowa. Zawsze coś mnie w niej zadziwiało. Były nawet czasami momenty kulminacyjne, i to było coś. Jednak niestety były również minusy. Może dlatego, że spodziewałam się czegoś innego i inaczej to sobie wyobrażałam. Myślałam, że będzie wątek miłosny, chociaż to co nam dała autorka też nie było złe, wyróżniało się od innych. Pierwsze kilkanaście stron było dla mnie totalnie bezsensu. Nie mogłam się wciągnąć, było to dla mnie jakieś takie mdłe i pomieszane jak flaki z olejem. Męczyłam się strasznie. Ale sama końcówka zrekompensowała to za wszystkie czasy. 

Uważam iż akcja jak i fabuła nie była przeciągana. Wydawało mi się, że wszystko idzie po swojej myśli. Książka była podzielona na części, jednak ogromny plus dla autorki, że się w tym nie pogubiła i potrafiła to jakoś ze sobą połączyć w spójną całość.

Wszystkie te moje rozważania prowadzą do jednego. Podsumowując! Wiem, że na to czekaliście. Uważam iż pozycja jest warta przeczytania. Każdy ma swoje gusta i guściki i nie warto o nich dyskutować. Jednemu ta pozycja może się spodobać, a drugi ją z hejtuje. Książkę oceniam 6/10 i uważam, że jeśli ktoś chce sam wydać swoją opinię to powinien ją przeczytać.

Ja wam bardzo dziękuję, że przeczytaliście tę recenzję. Pamiętajcie o zostawieniu komentarza i obserwacji. No i również zapraszam was na mojego instagrama (nazwa do góry) A ja się z wami żegnam i trzymajcie się tam. 

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję serdecznie wydawnictwu Czwarta strona.

sierpnia 24, 2018

Recenzja trylogii "Slammed"- Colleen Hoover

Recenzja trylogii "Slammed"- Colleen Hoover
Nie wiem czy pamiętacie jak recenzowałam dla was całą trylogię "Spirit Animals". Dziś przychodzę do was z podobnym postem i jednak tym razem inna historia, inna autorka i inny wygląd książki. Dlatego, zapraszam was na recenzję 3 książek z trylogii "Slammed"- Colleen Hoover. Zapraszam!




Na początku powiem kilka słów, o mojej historii z Colleen Hoover. Pierwszą książką, którą przeczytałam było " Hopeless" i zakochałam się bez pamięci. Chodziłam z tą książką wszędzie, czy to do sklepu, czy nawet zabierałam na zakupy spożywcze, chociaż mam do sklepu jakieś 10 km. Miałam obsesję na jej punkcie. I gdy znalazłam inne pozycje w bibliotece, to stwierdziłam: " O nie Małgosia! Musisz jej książki mieć a półce. Nie ważne jak to zrobisz". No i właśnie takimi pierwszymi książkami Colleen Hoover jest ta trylogia. Jak mawiała jedna booktuberka, jeśli chcecie zacząć z tą autorką przygodę warto zacząć od tej serii. A teraz zapraszam was na szczegółowe zapoznanie się z każdą częścią.


Opis: 
Layken skończyła właśnie osiemnaście lat. Kilka miesięcy wcześniej niespodziewanie straciła ojca. Wraz z kochającą matką i młodszym bratem postanawiają zostawić za sobą przeszłość w Teksasie, by móc rozpocząć nowe życie w Michigan.
Sprzedają dom, pakują rodzinne pamiątki i wyruszają na północ. Każde z nich z innymi obawami i planami na przyszłość. Zarówno Layken, jak i Kel nie chcą porzucać szkoły, przyjaciół, ulubionych miejsc. Nie wiedzą, co ich czeka tysiące kilometrów od domu. Prawdziwego domu.
Julia, choć się martwi, stara się dodać otuchy swoim dzieciom i wesprzeć ich w najtrudniejszych chwilach. Po przyjeździe na miejsce okazuje się, że już pierwszy kontakt z sąsiedztwem z naprzeciwka zwiastuje poważne zmiany w rodzinnych relacjach.
A to dopiero początek niezwykle emocjonalnej, chwilami przezabawnej historii rodziny Cohen i Cooperów, w której nikt nie zdaje sobie sprawy, jak ich członkowie staną się sobie bliscy w obliczu śmiertelnej choroby i codziennych problemów.


Opinia:
To właśnie od tej części wszystko się zaczyna. Poznajemy głównych bohaterów i od tej książki wszystko zależy czy chcemy czytać kolejne części. Nasza główna bohaterka Layken jest smutna po stracie ojca jak i niespodziewanej przeprowadzce. Próbuje się za klimatyzować w nowym mieście, otoczeniu, jednak wychodzi jej to z oporem. Od tej części zakochałam się w Willu, który jest moim (jednym z wielu) książkowych mężów. Cudowny, uroczy, i co najważniejsze ma w sobie wady, i nie jest tak strasznie idealny jak to niektórzy mówili. Jest to najlepsza część z tych trzech. Uwielbiam również styl autorki jaki, jest lekki i przyjemny w czytaniu. Dlatego, też nie wiadomo, kiedy skończycie książkę, ponieważ tak szybko się ją czyta. Cała książkę i te 280 stron oceniam 10/10 i uważam, że musicie to przeczytać, choćby nie wiem co.


Opis: 
 Layken i Willa łączy więcej niż typowe młode pary. mają za sobą podobne doświadczenia, podobne potrzeby. Oboje stracili rodziców i muszą poradzić sobie z wychowaniem młodszego rodzeństwa.
 Wygląda na to, że są dla siebie stworzeni. Ich związek rozpada się jednak, gdy na drodze Willa pojawia się jego dawna miłość Vaughn. Chłopak utrzymuje z nią kontakt, chociaż wie, że Layken może mu nie wybaczyć kłamstw.
  Czasami dwoje ludzi musi się rozstać, by zdać sobie sprawę z tego, jak bardzo siebie potrzebują. Czy Willowi uda się naprawić to, co zniszczył, zanim rozstaną się z Layken na zawsze i już nigdy więcej nie zobaczą ?

Opinia:
 Środkowa książka, czyli średnia ocena. Tutaj już mi się wydaje, że autorka troszkę się pogubiła i zamotała. Nie wiedział do końca co chce w tej części zawrzeć. Jednak była ona tutaj bardzo potrzebna. Wiele wątków z tamtej części nie zostało wyjaśnionych, dlatego nam czytelnikom, należy się wyjaśnienie. Layken jak i Will, troszkę się pogubili i dokładnie nie wiedzieli czego chcą. Z tyłu opis może wam zdradzić całą fabułę bez nawet żadnego zająknięcia się. Jak już mówiłam, fajnie, że autorka postanowiła kontynuować tę trylogię. Jednak co mnie strasznie zirytowało w tej części to, że Layken była w ogóle nie zdecydowana, w sumie Willa też się to tyczy. No cóż 2 tom wypadł słabiej niż pierwszy, ale zaraz dostaniecie jeszcze 3 tom. Pozycję oceniam 7/10. 



Opis:
Po dwóch latach znajomości Layken i Will, wciąż szaleńczo w sobie zakochani, biorą ślub. Ich droga do ołtarza nie była jednak usłana różami. Teraz mają wreszcie czas dla siebie i mogą cieszyć się wymarzonym "weekendem miodowym". 
 To dla nich również okazja do wspomnień. Layken chce wiedzieć o swoim mężu wszystko. Także to, jak ich znajomość i jej trudne początki wyglądały z jego perspektywy. 
 A Will? Jak na dobrego męża przystało, spełnia życzenia żony i dzieli się z nią najskrytszymi myślami, nie ukrywając absolutnie niczego...


Opinia:
 Jak dla mnie był to najsłabszy tom z serii. Ciesze się, że było tutaj powiedziane co odczuwał Will w pierwszej części, ponieważ jego narracji tam nie było. Jednak nie potrzebnie dawali tutaj jego przemyślenia z drugiej części. To jak by skopiowali fragmenty tego co było w drugim tomie. Uwierzcie mi, że przeczytałabym tylko co się dzieje na miesiącu miodowym, a tak to nie ma sensu, czytać tego jeszcze raz. Także te 340 stron według mnie, było pisane bez sensu. Znaczy się nie wszystko, ale jednak większość. Książkę oceniam 5/10 i niestety ale stwierdzam, że nie potrzebnie autorka dała tutaj ten 3 tom.

O kurcze troszkę się napisałam. Jeszcze nigdy nie było tak długiej recenzji. Jeśli wam się podobała to dajcie komentarz i zostawcie obserwacje. Jest was już tutaj 160 więc będziemy lecieć po 170. Jeśli nadal nie obserwujecie mnie na instagramie to serdecznie zapraszam do zostawienia obserwacji ( Smallbookworld) będzie mi bardzo miło.

Ja możliwość przeczytania i zrecenzowania tej trylogii, serdecznie dziękuję wydawnictwu YA! 

sierpnia 22, 2018

Recenzja książki: " Kroniki Jaaru. Księga Luster"- Adam Faber

Recenzja książki: " Kroniki Jaaru. Księga Luster"- Adam Faber
Hej
Już tylko 11 dni do końca wakacji. Strasznie bym chciała aby jeszcze tak z 2 tygodnie ich było. Niestety czasami marzenia się nie spełniają. A ja bym wam chciała bardzo serdecznie podziękować za 160 obserwacji. Jestem naprawdę w szoku! Uwielbiam was i wiem dla kogo tworzę te recenzję. No to co, teraz jedziemy po 170 obserwacji. Jeszcze raz wam bardzo dziękuję, jesteście najlepsi. A dziś zapraszam was na recenzję książki Adama Fabera, pod tytułem " Kroniki Jaaru. Księga Luster". Miłego czytania!

 Opis:
Kate jest typową nastolatką, mieszka u swojej ciotki w Londynie i wiedzie spokojnie życie, jednak pewnego dnia trafia do tajemniczego sklepu pełnego czarodziejskich przedmiotów, od właścicielki którego otrzymuje Księgę Luster. Dziewczyna rzuca miłosny urok na przystojnego Jonathana, jednak czar skutkuje zupełnie inaczej, niż by tego oczekiwała. Kate trafia do Jaaru, krainy zamieszkanej przez magiczne stworzenia.
  Fion jest ferem, baśniową istotą, a jego stosunki z ojcem są coraz gorsze, więc w akcie buntu opuszcza dom, by odnaleźć przypisaną mu czarownicę. Trafia w ręce niebezpiecznej nimfy Erato i przez swoją naiwność wprowadza do świata magii wielki zamęt.
 Tymczasem w Londynie ciotka dowiaduje się, że ze sklepu pani Selene zniknął magiczny kamień o potężnej mocy. Cz uda się go odnaleźć? Jak Kate Początkująca wiedźma, poradzi sobie w świecie Jaaru, mając u boku ekscentryczne fery i wyniosłego jednorożca? I co tak naprawdę skrywa plan nikczemnej Erato?

Opinia:
 Dwa razy zbierałam się do tej książki. I to nie dlatego, że mi się nie podobała, tylko po prostu czytałam i doczytałam do jakiejś 60 strony a potem przestałam, bo nie potrafiłam się wgryźć. Ale przyszedł czasy abym ją przeczytała. I szczerze? Jak dla mnie wypadła przeciętnie. I nie wiem czy to dlatego, że tak byłą zachwalana i promowana w świecie czytelnika. To jest fantastyka, i ja lubię ten gatunek. Nie raz się zakochałam w książkach tego gatunku. Jednak to jest specyficzna fantastyka. Po raz pierwszy czytam książkę, która ma w sobie magię. Najczęściej to były książki pokroju "Igrzyska Śmierci" czy coś takiego. Dlatego też myślałam, że jak przeczytam tę pozycję to będę chciała więcej i więcej.

Główna bohatera- Kate- przeprowadza się do Londynu, ponieważ jej rodzice się rozwodzą. Jednak ona sama nie wie z jakiego powodu. Postanawia jednak zająć się szkołą. Jednak z czasem wszystko zaczyna się komplikować. Z Kate złapałam wspólny język. Przede wszystkim dlatego, że wydawało mi się, że jesteśmy do siebie podobne pod niektórymi względami. Czasami nie irytowała i miałam ochotę zamknąć tę książkę i nigdy jej nie kończyć. Pozycję czyta się bardzo szybko i nie ma długich opisów. Co mnie najbardziej cieszy. Autor książki, skupił się na prowadzonych dialogach i abyśmy z nich najwięcej się wywiedzieli. Bardzo przyjemna fantastyka, ale nie brutalna. Ja nawet mogłabym się posłużyć stwierdzeniem, że z miłą chęcią przeczytałabym tę książkę swojej kuzynce co ma 12 lat. Inni bohaterowie mnie nie irytowali. Jednak niektóre wątki nie były skończone i chciałabym dowiedzieć się ich kontynuacji. Możliwe, że będzie to w drugiej części.

Książka liczy sobie ponad 400 stron i może wam się wydawać, że ta pozycja będzie przeciągana w nieskończoność. Nie, wszystkie te strony są zapełnione ważnymi częściami fabuły i jeśli którąś z nich ominiecie ciężko wam się będzie wgryźć w dalsze części. Miła książka, z fajnymi wątkami fantastycznymi.

Reasumując uważam, iż książka jest fajna i miła w czytaniu. Szybko się ją czyta i nie ma długich męczących opisów. Główna bohaterka mnie nie irytowała i była w porządku do całej fabuły. Książkę oceniam 7/10 i myślę, że warto ją przeczytać, jeśli lubicie fantastykę, troszkę inną niż zazwyczaj możemy się spotkać. 

Dziękuję wam bardzo, że przeczytaliście tę recenzję i mam nadzieję, że wam się podobała. Jeśli tak to koniecznie zostawcie komentarz i obserwacje. Dalsza motywacja! A ja się z wami żegnam i do zobaczenia w następnym poście.

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki, dziękuję ślicznie wydawnictwu Czwarta strona

sierpnia 21, 2018

Recenzja książki:" Przyjaciółki"- Agata Przybyłek, Natalia Sońska

Recenzja książki:" Przyjaciółki"- Agata Przybyłek, Natalia Sońska
Cześć
Zostało 13 dni wakacji i nie wiem jak to szybko zleciało. Już jest sierpień a pamiętam jeszcze jak zaczynałam wakacje i wiedziałam, że będę miała dużo czasu na czytanie. A jak u was? Nadrobiliście co chcieliście, czy raczej spędziliście ten czas z rodziną? Ja staram się i to, i to. A dziś przychodzę do was z recenzją książki:" Przyjaciółki"- Agaty Przybyłek oraz Natalii Sońskiej. Zapraszam!


Opis: 
Ania i Miłka znają się od czasu studiów.
 Dzięki służbowemu wyjazdowi Miłka wreszcie może odetchnąć od zwykłej, szarej codzienności. I od związku, w którym jest szczęśliwa... przynajmniej tak się jej wydaje. Kiedy spotyka na swojej drodze innego mężczyznę, zaczyna wątpić, czy to, co miała do tej pory, rzeczywiście było spełnieniem jej marzeń.
 Czy będzie mogła liczyć na wsparcie i dobrą radę przyjaciółki?
 W życiu Ani wszystko też zaczyna się komplikować. Z powodu dramatycznych wydarzeń z udziałem jej męża oboje oddalają się od siebie, a Ania nie ma już siły, by walczyć o rodzinę. Bez ukochanego nie potrafi jednak cieszyć się każdym dniem.




Opinia:
 Już nie wiem od jakiego czasu, ale może nawet od pół roku nie czytałam książki polski autorek. I to nie dlatego, że nie lubię polskiej literatury, jednak nigdy nie miałam czasu. Zawsze była jakaś inna książka, ale zagranicznego autora. I kiedy sięgnęłam po tę pozycję, od razu się zakochałam. Tak strasznie tęskniłam za polskimi autorami, a nawet sobie nie zdawałam z tego sprawy. Strasznie się cieszyłam, jednak wyszło i tak co wyszło. Z czasem wam wszystko powiem. Jest to moja pierwsza książka tych dwóch autorek. I chciałabym przeczytać więcej. Wydaje mi się, że będzie naprawdę warto.

Anna i Ludmiła są ze sobą bardzo mocno zżyte i staraj się codziennie do siebie dzwonić. Jednak z czasem kontakty powoli się nikną. Każda z nich ma swoje problemy i prawie wszystkie prowadzą do rozpadu małżeństwa. Stwierdziłam, że lepiej będzie jeśli podzielę recenzje bohaterek na dwie części. Na początku powiem wam o Ludmile a potem o Annie.
 Ludmiła- nasza miłka- Jest świetną osobą. Wesoła i promienna,w raz ze swoim mężem prowadzą restauracje w Gdańsku. Jednak jej marzeniem jest fotografowanie i w tym chciałaby się spełniać. Jednak każda możliwa firma ją odtrąca, ponieważ nie ma dość dobrego wykształcenia. Poznaje jednak blogera, który poszukuje fotografa podróży. Jednak Ludmiła nie wie co podczas tej podróży się stanie. Ciesze się, że autorki książki pokazały również te negatywne cechy, i dzięki temu nie wyszły jakieś idealne panienki. Niestety ale perspektywa Ludmiły najbardziej mnie nudziła. Może dlatego, że było strasznie dużo opisów i nie dało się tego w żaden sposób obejść, aby nie pominąć fabuły. Czasami jej pomysły na życie i tego jak kierowała nim, strasznie mnie irytowało, ale z drugiej strony zastanawiało co będzie dalej jeśli ona wybrała tak a nie inaczej. Fajnie było poznać Ludmiłę, jednak w jakiś ogromny sposób mnie nie zaskoczyła.
   Przyszedł czas na naszą Annę, która ma męża Kamila, oraz ma córeczkę Basię. Uwielbiam tą postać. Jest tak świetnie wykreowana, że chciałabym kontynuacje co się u niej dalej stało. To jak próbowała na każdy możliwy sposób ratować swoją rodzinę, aż mnie wzruszyło. Strasznie kochała Kamila i nie chciała go stracić. Tutaj również mamy do czynienia z cechami negatywnymi, jednak było to mniej widać. Przede wszystkim to jak zwracała się do swojej córeczki, czy do swojej przyjaciółki. Była miłą i promienną osobą. Aż chciałoby się taką przyjaciółkę mieć. Już jakiś czas temu chciałam tę książkę przeczytać i za każdym razem to odkładałam. A niepotrzebnie, tutaj bohaterka była cudowna. No nie ma długich opisów, które strasznie mnie męczyły u poprzedniej bohaterki.

Akcja i fabuła, są na prawdę super. Czasami niestety było takie przeciąganie bezsensu, ale to może mi się tak wydawało, bo był zbyt długie opisy. Na końcu jednak miałam wrażenie, jakby autorki specjalnie naciągały fabułę, tak aby była dłuższa książka. A na siłę nie ma co pisać dalej.

Podsumowując, książka bardzo mi się podobała i polecam ją. Jest miła fajna, i wydaje się, że pod koniec książki jakbyście zżyły się z bohaterkami książki. Książkę oceniam 7/10. czegoś mi brakowało i nie było takiego wow. Niestety ale również minusem było to, że cała książka opierała się na smutku i wydarzeniach z przeszłości, a nie lubię gdy bohaterzy wracają do tego co było kiedyś. Jak najbardziej polecam książkę i warto ją przeczytać.

Ja wam bardzo dziękuję, że przeczytaliście tę recenzję. Dziękuję wam za aktywność pod każdym postem. Jeszcze na wszystkie komentarze nie odpowiedziałam ale to dlatego, że nie mam dosłownie czasu odpowiedzieć na te wszystkie pytania.

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książkę, dziękuję ślicznie wydawnictwu Czwarta strona.




sierpnia 18, 2018

Recenzja książki: " Dance Sing Love. Miłośny układ"- Layla Wheldon

Recenzja książki: " Dance Sing Love. Miłośny układ"- Layla Wheldon
Hej
Ostatnio coraz mniej czytam i nie będę miała co wam recenzować. Więc muszę troszkę się spiąć, ponieważ chciałabym jeszcze więcej rozwinąć swojego bloga i chciałabym wam dawać tyle recenzji, które aktualnie dodaje we wakacje. A dziś zapraszam was na recenzję książki pod tytułem "Dance Sing Love. Miłosny układ"- Layla Wheldon.


Opis:
Livia Innocenti jest zawodowa tancerką. Razem z zespołem tworzy show podczas koncertów i w teledyskach największych gwiazd muzyki rozrywkowej. James Sheridan jest topowym piosenkarzem, bożyszczem fanek i ulubieńcem portali plotkarskich. 
  Spotykają się w Rzymie w czasie wspólnego tournee po Europie. Livia szybko się przekonuje, że młodemu celebrycie woda sodowa uderzyła do głowy. Nikt jej tak nie irytuje na próbach, jak arogancki i egoistyczny James. Na dodatek choreografia została pomyślana tak, że kilka utworów wykonują w duecie. Początkowo nie potrafią się porozumieć i nawzajem się ignorują, jednak serca nie da się oszukać, nie na dłuższą metę. Czy będzie to szczęśliwy układ? Jakie role przyjdzie im wspólnie zatańczyć w tej historii?
  Podążanie za głosem serca nie zawsze jest takie proste, jak się wydaje i nie zawsze słuszne. Czasem kierowanie się rozumem to najlepsza droga, zwłaszcza gdy miłość, zamiast uszczęśliwiać, sprawia ból.

Opinia:
Raz typowy Grey, za chwilkę romantyczna scena, że aż serce się ściska. I na tym bym mogła wam recenzję skończyć. Nie wiem co mam powiedzieć. Gdy ją przeczytałam, totalnie się załamałam. Wiedziałam, że muszę wam napisać recenzję, a tutaj taki kac książkowy, że nie można w ogóle powiedzieć czy ci się podobała czy nie. A recenzja za kilka dni. No i w końcu się zebrałam w sobie i postanowiłam, że nie ma co przedłużać, trzeba coś napisać, bo jak nie to zapomnę w ogóle o czym była książka. Od razu mówię recenzja może być chaotyczna, jednak sami wiecie jak to jest gdy przeczytacie książkę i nie wiecie co macie ze sobą zrobić. 

Główna bohatera- Livia- jest zawodową tancerką i spełnia swoje marzenia, podróżując po Europie. Jest z siebie bardzo zadowolona i dąży do dalszych sukcesów. Z czasem niestety musi się coś popsuć. Niespodziewana miłość pokazuje jej, co może zrobić z człowiekiem, w ten negatywny sposób oczywiście. Czasami wydało mi się, że bohaterka działa troszkę bezmyślne. Nie chciała go całować, ale i tak pocałowała. Jej myśli niby nie kręcił się wokół Jamesa ale o nim myślała. No i oczywiście nie obyło by się bez irytacji. Ogólnie jej zachowanie nie jest takie jak ktoś sobie wyobraża. Z opisu wynika, że będzie to miła i spokojna dziewczyna, o niezwykłym talencie do tańczenia. A ja tutaj dostałam dziewczynę, która jest niezdecydowana, i czasami wulgarna. W ogóle szykowałam się, że to będzie jakaś obyczajówka a całej jej karierze, no oczywiście z wątkiem miłosny. Niestety ale dostałam Greya ( nie mówię, że zawsze, ale jak już jest no to typowy Grey). 

Na początku książki, autorka tak strasznie przynudzała. Rozwlekała to wszystko w akcji i nie dało się tego aż tak dobrze zrozumieć. Myślałam, że tak będzie przez cały czas, ale cała ta książka była zbudowana (jak dla mnie) z takich części. Początek- książka nudna, jak flaki z olejem, nic się nie dzieje, środek- super książka, aż chce się czytać dalej. Przed końcem- znowu nuda, nic się nie dzieje, nudne dialogi, Koniec- Co tu się stało, ja chce kolejną część. Jednak sama książka i jaką fabułę wymyśliła bohaterka, jest świetny i chciałabym to czytać gdyby nie te nudne, zbyt długie opisy. 

Najgorsza część każdej recenzji, czyli podsumowanie. Książka była dobra, fabuła super, jednak irytacja jaką mi zapewniła główna bohaterka i zbyt długie opisy, to nie dla mnie. Wolę gdyby to było jakoś zróżnicowane. Miało w sobie troszkę dialogu, ale też wyjaśniający opis. Sama książkę oceniam 7/10, chciałabym przeczytać dalszą książkę, ponieważ chcę wiedzieć, czy drugi tom będzie taki sam jak ten. 

Ja wam bardzo chciałam podziękować za to, że czytacie moje recenzje, komentujecie i obserwujecie mojego bloga. Jeśli ta recenzja wam się spodobała. Będzie mi bardzo miło, jak skomentujecie i zaobserwujecie, bloga. Pamiętajcie, jedna obserwacja i jeden komentarz jest dużą motywacją dla blogera. A ja się z wam żegnam i do zobaczenia w kolejnej recenzji.

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki, dziękuję pięknie wydawnictwu editiored.

sierpnia 17, 2018

Recenzja książki: "Niepełka"- Dorota Schrammek

Recenzja książki: "Niepełka"- Dorota Schrammek
Pisząc tę recenzję jest 8:40 a jest już tak gorąco na dworze, że można oszaleć. Jednak ja się nie boję i piszę dla was. Uwielbiam to robić więc czemu by nie. Dziś przychodzę do was z recenzją książki Doroty Schrammek pod tytułem "Niepełka", zapraszam !

Opis:
Nastoletnia niepełnosprawna Weronika po przeprowadzce do Trzebiatowa na nowo musi budować swój świat. Trafia do klasy, w której prym wiedzie utalentowana muzycznie Kinga. Odkąd w szkole pojawiła się nowa nastolatka, Kinga czuje, że jej pozycja klasowej liderki, jest zagrożona. Robi wszystko, by koledzy poczuli niechęć do Weroniki. 
 Czy Kinga zrozumie, czy jest tolerancja i szacunek do drugiego człowieka? Czy zechce zdjąć maskę i odkryć głębię prawdziwej przyjaźni?









Opinia:
Wzruszyłam się czytając tę książkę. A to naprawdę rzadko mi się zdarza. Nie chciałabym mówić, że książka jest idealna i od razu dałabym jej 10/10, było kilka błędów o których za chwilkę powiem. Każdy w życiu spotyka się z problemem. Walczy z różnymi chorobami, ma trudną sytuację rodzinną. Nie zawsze udaje się wygrać. Niektórzy nie radząc sobie ze swoimi problemami popadają w depresję, ale jeszcze gorsze choroby psychiczne. Ale nasza bohaterka pokazuje, że świat trzeba widzieć przez różowe okulary.

Nasza główna bohaterka- Weronika- gdy dowiaduje się, że musi wraz z mamą przeprowadzić się do innego miasta, jest załamana. Miała tutaj swoich przyjaciół, i znajomych, a nagle zostawia wszystko. Długo nie może się pozbierać ale stara się na nowo zbudować swój świat. Poznaje kilku fajnych ludzi, ale nie długo się z nimi nie koleguje. Weronika jest uroczą i cudowną osobą o złotym sercu. Każdemu chce pomóc, a sobie tylko poprzez rehabilitacje. Uwielbia fotografować i w przyszłości chciałabym zostać zawodową fotografką. Uwielbiam tą postać. To dzięki niej można się uśmiechać czytając tę książkę. W pewnym momencie książki irytowała mnie, ale z czasem jak sprawa się rozwiązywała to wszystko było dobrze. Jednak nie wiem czemu, ale mam wrażenie, że główna bohaterka nie miała negatywnych cech. Była po prostu idealna i nieskazitelna. Ale jeśli miałabym powiedzieć tak wprost czy mi się podobała czy nie, to jak najbardziej mogę powiedzieć, że tak. Chociaż się poruszała na wózku inwalidzkim i była chora nie poddawała się, brnęła w rehabilitacje i w swoją pasję. 

Fabuła i akcja nie rozciągała się w czasie, i może dlatego ta książka ma tylko 140 stron, ale każda strona niesie za sobą jakiś przekaz. Czasami mnie męczyły opisy, mogło by być ich mniej i bardziej skrócone. Jeżeli chodzi o rozmowę między bohaterami, jak na 2 gimnazjum, była dość dobrze zbudowana i nie było jakiś błędów logicznych. 

Książek już tyle recenzuje, że już wiecie, że przyszedł czas na podsumowanie. Książka cudowna o świetnej fabule. Nie jakaś nudna a bardzo treściwa i dużo można było się z niej dowiedzieć i wywnioskować. Bohaterzy jakoś mnie nie irytowali i byli naprawdę świetni, znalazłam z nimi nić sympatii, szkoda tylko, że na tak krótko. Ale nie przejmujcie się, już jest drugi tom więc jeśli ktoś wyczekiwał długo to możecie śmiało kolejny czytać. A jedynie mogę powiedzieć. że książka świetna i oceniam ją 8/10. Nie dawała mi takiego jakiegoś bum, ale jak na tak króciutką książkę to jak najbardziej jestem na tak.

Ja wam bardzo dziękuję, że byliście ze mną, czytając tę recenzję. Jeśli wam się podobała to będzie mi bardzo miło jak skomentujecie i zaobserwujecie mojego bloga. Dalsza motywacja do pracy, a ja was odsyłam na swojego bookstagrama, ponieważ tam się bardzo dużo dzieje ( Smallbookworld). Do zobaczenia :)

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję ślicznie wydawnictwu Szara Godzina.

 

sierpnia 15, 2018

Recenzja książki: " The Wish. Poradnik Spełniania Marzeń"- Bill Griffin

Recenzja książki: " The Wish. Poradnik Spełniania Marzeń"- Bill Griffin
Pisanie dzisiejszej recenzji miałam sobie odpuścić, ponieważ jest święto, jednak stwierdziłam, że tak was kocham, że napiszę dla was. Jeszcze tak chciałam powiedzieć. Zapraszam was na mojego instagrama: " Smallbookworld" tam jesteście ze mną na bieżąco i wiecie co się u mnie dzieje. Będzie mi bardzo miło jak mnie zaobserwujecie. A dziś zapraszam was na recenzję książki, z której dowiecie się jak spełniać swoje marzenia. Jesteście ciekawi? To zapraszam!

Opis:
 Wszyscy mamy aspiracje, marzenie i nadzieje na przyszłość. Nie zawsze potrafimy jednak je wyrażać, a bardzo często nie wiemy, jak się zabrać do ich realizacji.
 Autor The Wish zbiera życzenia z całego świata: pogodne, absurdalne, melancholijne, zabawne i wzruszające, i pomaga w ich spełnianiu. Co ciekawe: okazuje się, że zazwyczaj dotyczą one zwykłych, codziennych spraw, a nie są irytującymi wymysłami, żeby móc latać czy spędzić noc z kimś sławnym. 
 Najczęściej są praktyczne, zrozumiałe, bliskie, osiągalne, a nie chorobliwe ambitnie- ludzie chcą umieć lepiej się dogadywać z rodzicami, zebrać się na odwagę i postawić się szefowi albo odkryć fantastyczne miejsce na weekend tylko we dwoje.
 Ta książka przedstawia dziewięćdziesiąt dziewięć najpopularniejszych życzeń i wskazuje, jak krok po kroku przybliżyć się do ich spełnienia. Zachęca po zaangażowania wyobraźni i realizowania swoich pomysłów.

Opis: 
Nie spodziewałam się takiego czegoś! Uwielbiam poradniki, i książki, które kojarzą się bardzo z psychologią i rozwojem człowieka. I nie mogłam przejść obok tej książki obojętnie. Myślałam, że to będzie taki poradnik jak "Chcę być kimś". Jednak się bardzo pomyliłam.

Sama koncepcja książki jest na prawdę świetna i momentami zabawna, ponieważ niektóre życzenia są nie do zrealizowania a jednak ludzie nadal o to proszą. Na te 99 życzeń tylko 5 czy 10 mnie zainteresowało i je zaznaczyłam karteczką indeksującą. Nie wiem jak, i nie wiem czemu ale nie podeszła mi ta książka po całości. Świetnie wydana, super jest to, że autor wplótł momenty humorystyczne. I ta książka nie była aż tak nudna. Też było to ciężkim stylem pisania, napisane. Męczyłam się strasznie długo z tą książką. Jednak jak ją skończyłam to wydałam już taką wartością opinie. Pochwalam tutaj wydawnictwo Muza za to, że tak ślicznie wydali tę książkę, świetny kolor okładki ( mój ulubiony) i dodatki złota. 

Książka łączy ludzi na każdy sposób. Nie raz spotkacie się z osobą, która ma podobne marzenia do twoich. Uwierzcie mi, że uwielbiam poradniki, w każdej postaci. Czy to ktoś da na youtube filmiki czy to książka, wpis na blogu. Każda forma mnie interesuje. Niestety jednak czasami niektóre wypadają źle i ciężko je się czyta. Autor poprzez te marzenia chce pokazać, że niektóre marzenia są błahe i potrzebuje na prawdę nie wiele aby być szczęśliwy. Co mnie najbardziej uraziło i niestety nie zniosłam tego w tej książce to, że książka opierała się i to w dużym stopniu dla promocji aplikacji Crowdwish. Niestety przykro mi, że zawiodłam się na tej książce, oczekiwałam czegoś innego i nie chciałam przeczytać czegoś takiego.

Czy polecam tę książkę? Jeśli ktoś chce zobaczyć kto ma jakie marzenia i może akurat się trafie wasze to możecie w nią zainwestować. Jednak nie polecam osobą, które chcą przeczytać czysty poradnik, jaki nie raz można znaleźć w książkach: " Chcę być kimś".
Książkę oceniam 4/10 i mam nadzieję, że nie tylko ja mam taką opinię. 

Ja wam bardzo dziękuję, że przeczytaliście tę recenzję. Jeśli wam się spodobała to zapraszam do skomentowania i zaobserwowania bloga. Oczywiście odsyłam was na mojego instagrama: Smallbookworld, tam macie dawkę moje życia poza blogiem. Pozdrawiam i do następnego.

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję bardzo wydawnictwu Muza.

sierpnia 13, 2018

"Jeszcze nie jest za późno"- Czyli recenzja książki: " Z nicości"- Martyna Senator

"Jeszcze nie jest za późno"- Czyli recenzja książki: " Z nicości"- Martyna Senator
Przyszedł czas na bardziej poważniejsze książki. Więcej możecie z nich wywnioskować i macie czas na przemyślenia. Przepraszam, że ostatnio nie było takich recenzji, ale chciałam jakoś urozmaicić mojego bloga. A dziś zapraszam was na recenzję książki Martyny Senator pod tytułem " Z Nicości". 

Opis:
Elza ucieka z domu i zostawia za sobą całe dotychczasowe życie. Wbrew tragicznej przeszłości chce zaryzykować i postawić wszytko na jedną kartę. Kiedy poznaje Kubę, uroczego tatuatora, zaczyna wierzyć, że jej los wreszcie się odmieni. Czy nowa, skomplikowana miłość pomoże im zmierzyć się z problemami przeszłości i tymi, które dopiero nadejdą?










Opinia:
Jak wiecie już nie raz spotykam się z książką tej autorki. To już 3 książka, którą przeczytałam. I uwierzcie mi, że czasami jest tak, że inne części (ale z inną historią) wam się nie podobają, ponieważ autorka książki już tak dobrze nie napisała. Ale tutaj za każdym razem książka jest dobra i to nawet 2 razy bardziej. Co prawda historia się powtarza. Że ona kogoś poznaje a na końcu będzie jak będzie. I to mnie niestety czasami nudziło. Ale w każdej książce, inna postać ma swoją historię i to co przeżyła jest jej,a Martyna Senator próbuje to pokazać w tej książce.

Nasza główna bohaterka- Elza, inaczej Eliza- ma za sobą bardzo trudną przeszłość i próbuje uciec do innego miasta i odciąć się od tego co kiedyś było. Postanawia zrobić to we Wrocławiu. Już na samym początku zaznajamia się z Kubą, uroczym tatuatorem. Bohater, próbuje złapać porozumienie z Elizą, jednak ta się broni, za każdym razem gdy on zaczyna jakiś nowy temat. Uważam, że główna bohaterka czasami nie potrafi poradzić sobie z bezradnością jaką ją ogarnia. Próbuje coś zrobić, ale wraca do punktu wyjścia. Jest zagubiona i nie wie co ma zrobić. A na domiar wszystkiego jest strasznie skłócona ze swoją matką i gdy przychodzi moment kulminacyjny wszystko się rozwiązuje. Uważam, że bohaterka jak i Kuba są dobrze skonstruowanymi bohaterami i za każdym razem gdy czytałam jakiś fragment książki z nimi to od razu w głowie miałam ship, i wiedziałam, że kiedyś tam będą razem choćby nie wiem co.

Autorka książki nie przyśpieszała fabuły i wszystko szło w swoim tempie. Nie ukrywała scen 18+ i nie kryła się z tym, że chce coś tak i tak opisać. Akcja była prowadzona spójnie przez żadnych nieporozumień. Autorka nie pogubiła się w przejściu z jednego na drugi rozdział.

Podsumowując recenzję na temat tej książki. Uważam, że jest świetna i oceniam ją 10/10. Super fabuła jak i bohaterowie. Dało się dużo zrozumieć i jak zawsze książka tej autorki daje za sobą jakieś przesłanie. Co mi się bardzo podoba w tej książce. Uważam, że każdy powinien ją przeczytać. Książkę szybko się czyta więc również nie zajmuje dużo nam czasu na zaznajomienie się z cała historią.

Ja wam bardzo dziękuję, że przeczytaliście moją recenzję. Jeśli wam się spodobała lub chcecie dać mi motywacje do dalszego pisania, to dajcie komentarz, również było by mi miło gdybyście zostawili obserwacje by być na bieżąco z moimi recenzjami.

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję ślicznie wydawnictwu Czwarta Strona


Copyright © 2016 Okularnica czyta , Blogger