sierpnia 27, 2018

Recenzja książki: " Okrutna Pieśń"- Victoria Schwab

Recenzja książki: " Okrutna Pieśń"- Victoria Schwab
Zanim przejdę do recenzji, chciałabym wam powiedzieć kilka informacji odnośnie recenzji i samych postów. Zbliża się rok szkolny i jak wiecie idę do 1 liceum. I chciałam tylko powiedzieć, że jeżeli przeczytam jakąś książkę ( a będzie to cud) to wtedy powinna się pojawić recenzja. Zresztą wszystko to, co się będzie u mnie działo będziecie mogli zobaczyć na moim instagramie: Smallbookworld. Do którego was bardzo serdecznie zapraszam. A dziś możecie przeczytać recenzję książki: " Okrutna Pieśń"- Victoria Schwab.

Opis:
 Kate Harker i August Flynn są następcami przywódców podzielonego miasta, gdzie z przemocy narodziły się prawdziwe potwory.
 Kate Chciałaby dorównywać bezwzględnością ojcu, który pozwala potworom wałęsać się po ulicach, a ludziom każe płacić za ochronę. August chciałby być człowiekiem, mieć dobre serce i odgrywać większą rolę w obronie niewinnych przed potworami- niestety sam jest jednym z nich. Może ukraść duszę, wygrywając pieśń na swoich skrzypcach. Jednak co stanie się, kiedy Kate odkryje jego tajemnicę?








Opinia:
Pewnie wiecie doskonale co to za książka. Po całym bookstagramie jak i po booktubie rozniosła się dużym echem. Jest bardzo znana i uwielbiana. Jednak mi się nie spodobała. Znaczy się, sam pomysł na książkę i wykreowane postacie super, ale książka była dla mnie średnia. Spodziewałam się troszeczkę czegoś innego. Jest to moje drugie spotkanie z tą autorką i poprzednia pozycja podobała mi się. Ta również pod względem fabuły jak i akcji było wszystko super, ale i tak książka nie była jakaś wow!

Nasi główni bohaterowie mają pewne rzeczy do zrobienia. Rodzicie od nich oczekują bardzo dużo. Przede wszystkim aby unicestwić siebie nawzajem. Jednak August nie chce tego robić, a Kate skupia się by być taka jak ojciec. Strasznie zżyłam się z bohaterami tej książki i nie chciałam za bardzo jej kończyć. Bardzo się ucieszyłam gdy nie było wątku miłosnego. Najczęściej takie książki się tym kończą. A tutaj zostaje tylko przyjaźń. I to mnie zszokowało, że ta książka nie okazała się taką stereotypowa. Zawsze coś mnie w niej zadziwiało. Były nawet czasami momenty kulminacyjne, i to było coś. Jednak niestety były również minusy. Może dlatego, że spodziewałam się czegoś innego i inaczej to sobie wyobrażałam. Myślałam, że będzie wątek miłosny, chociaż to co nam dała autorka też nie było złe, wyróżniało się od innych. Pierwsze kilkanaście stron było dla mnie totalnie bezsensu. Nie mogłam się wciągnąć, było to dla mnie jakieś takie mdłe i pomieszane jak flaki z olejem. Męczyłam się strasznie. Ale sama końcówka zrekompensowała to za wszystkie czasy. 

Uważam iż akcja jak i fabuła nie była przeciągana. Wydawało mi się, że wszystko idzie po swojej myśli. Książka była podzielona na części, jednak ogromny plus dla autorki, że się w tym nie pogubiła i potrafiła to jakoś ze sobą połączyć w spójną całość.

Wszystkie te moje rozważania prowadzą do jednego. Podsumowując! Wiem, że na to czekaliście. Uważam iż pozycja jest warta przeczytania. Każdy ma swoje gusta i guściki i nie warto o nich dyskutować. Jednemu ta pozycja może się spodobać, a drugi ją z hejtuje. Książkę oceniam 6/10 i uważam, że jeśli ktoś chce sam wydać swoją opinię to powinien ją przeczytać.

Ja wam bardzo dziękuję, że przeczytaliście tę recenzję. Pamiętajcie o zostawieniu komentarza i obserwacji. No i również zapraszam was na mojego instagrama (nazwa do góry) A ja się z wami żegnam i trzymajcie się tam. 

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję serdecznie wydawnictwu Czwarta strona.

sierpnia 24, 2018

Recenzja trylogii "Slammed"- Colleen Hoover

Recenzja trylogii "Slammed"- Colleen Hoover
Nie wiem czy pamiętacie jak recenzowałam dla was całą trylogię "Spirit Animals". Dziś przychodzę do was z podobnym postem i jednak tym razem inna historia, inna autorka i inny wygląd książki. Dlatego, zapraszam was na recenzję 3 książek z trylogii "Slammed"- Colleen Hoover. Zapraszam!




Na początku powiem kilka słów, o mojej historii z Colleen Hoover. Pierwszą książką, którą przeczytałam było " Hopeless" i zakochałam się bez pamięci. Chodziłam z tą książką wszędzie, czy to do sklepu, czy nawet zabierałam na zakupy spożywcze, chociaż mam do sklepu jakieś 10 km. Miałam obsesję na jej punkcie. I gdy znalazłam inne pozycje w bibliotece, to stwierdziłam: " O nie Małgosia! Musisz jej książki mieć a półce. Nie ważne jak to zrobisz". No i właśnie takimi pierwszymi książkami Colleen Hoover jest ta trylogia. Jak mawiała jedna booktuberka, jeśli chcecie zacząć z tą autorką przygodę warto zacząć od tej serii. A teraz zapraszam was na szczegółowe zapoznanie się z każdą częścią.


Opis: 
Layken skończyła właśnie osiemnaście lat. Kilka miesięcy wcześniej niespodziewanie straciła ojca. Wraz z kochającą matką i młodszym bratem postanawiają zostawić za sobą przeszłość w Teksasie, by móc rozpocząć nowe życie w Michigan.
Sprzedają dom, pakują rodzinne pamiątki i wyruszają na północ. Każde z nich z innymi obawami i planami na przyszłość. Zarówno Layken, jak i Kel nie chcą porzucać szkoły, przyjaciół, ulubionych miejsc. Nie wiedzą, co ich czeka tysiące kilometrów od domu. Prawdziwego domu.
Julia, choć się martwi, stara się dodać otuchy swoim dzieciom i wesprzeć ich w najtrudniejszych chwilach. Po przyjeździe na miejsce okazuje się, że już pierwszy kontakt z sąsiedztwem z naprzeciwka zwiastuje poważne zmiany w rodzinnych relacjach.
A to dopiero początek niezwykle emocjonalnej, chwilami przezabawnej historii rodziny Cohen i Cooperów, w której nikt nie zdaje sobie sprawy, jak ich członkowie staną się sobie bliscy w obliczu śmiertelnej choroby i codziennych problemów.


Opinia:
To właśnie od tej części wszystko się zaczyna. Poznajemy głównych bohaterów i od tej książki wszystko zależy czy chcemy czytać kolejne części. Nasza główna bohaterka Layken jest smutna po stracie ojca jak i niespodziewanej przeprowadzce. Próbuje się za klimatyzować w nowym mieście, otoczeniu, jednak wychodzi jej to z oporem. Od tej części zakochałam się w Willu, który jest moim (jednym z wielu) książkowych mężów. Cudowny, uroczy, i co najważniejsze ma w sobie wady, i nie jest tak strasznie idealny jak to niektórzy mówili. Jest to najlepsza część z tych trzech. Uwielbiam również styl autorki jaki, jest lekki i przyjemny w czytaniu. Dlatego, też nie wiadomo, kiedy skończycie książkę, ponieważ tak szybko się ją czyta. Cała książkę i te 280 stron oceniam 10/10 i uważam, że musicie to przeczytać, choćby nie wiem co.


Opis: 
 Layken i Willa łączy więcej niż typowe młode pary. mają za sobą podobne doświadczenia, podobne potrzeby. Oboje stracili rodziców i muszą poradzić sobie z wychowaniem młodszego rodzeństwa.
 Wygląda na to, że są dla siebie stworzeni. Ich związek rozpada się jednak, gdy na drodze Willa pojawia się jego dawna miłość Vaughn. Chłopak utrzymuje z nią kontakt, chociaż wie, że Layken może mu nie wybaczyć kłamstw.
  Czasami dwoje ludzi musi się rozstać, by zdać sobie sprawę z tego, jak bardzo siebie potrzebują. Czy Willowi uda się naprawić to, co zniszczył, zanim rozstaną się z Layken na zawsze i już nigdy więcej nie zobaczą ?

Opinia:
 Środkowa książka, czyli średnia ocena. Tutaj już mi się wydaje, że autorka troszkę się pogubiła i zamotała. Nie wiedział do końca co chce w tej części zawrzeć. Jednak była ona tutaj bardzo potrzebna. Wiele wątków z tamtej części nie zostało wyjaśnionych, dlatego nam czytelnikom, należy się wyjaśnienie. Layken jak i Will, troszkę się pogubili i dokładnie nie wiedzieli czego chcą. Z tyłu opis może wam zdradzić całą fabułę bez nawet żadnego zająknięcia się. Jak już mówiłam, fajnie, że autorka postanowiła kontynuować tę trylogię. Jednak co mnie strasznie zirytowało w tej części to, że Layken była w ogóle nie zdecydowana, w sumie Willa też się to tyczy. No cóż 2 tom wypadł słabiej niż pierwszy, ale zaraz dostaniecie jeszcze 3 tom. Pozycję oceniam 7/10. 



Opis:
Po dwóch latach znajomości Layken i Will, wciąż szaleńczo w sobie zakochani, biorą ślub. Ich droga do ołtarza nie była jednak usłana różami. Teraz mają wreszcie czas dla siebie i mogą cieszyć się wymarzonym "weekendem miodowym". 
 To dla nich również okazja do wspomnień. Layken chce wiedzieć o swoim mężu wszystko. Także to, jak ich znajomość i jej trudne początki wyglądały z jego perspektywy. 
 A Will? Jak na dobrego męża przystało, spełnia życzenia żony i dzieli się z nią najskrytszymi myślami, nie ukrywając absolutnie niczego...


Opinia:
 Jak dla mnie był to najsłabszy tom z serii. Ciesze się, że było tutaj powiedziane co odczuwał Will w pierwszej części, ponieważ jego narracji tam nie było. Jednak nie potrzebnie dawali tutaj jego przemyślenia z drugiej części. To jak by skopiowali fragmenty tego co było w drugim tomie. Uwierzcie mi, że przeczytałabym tylko co się dzieje na miesiącu miodowym, a tak to nie ma sensu, czytać tego jeszcze raz. Także te 340 stron według mnie, było pisane bez sensu. Znaczy się nie wszystko, ale jednak większość. Książkę oceniam 5/10 i niestety ale stwierdzam, że nie potrzebnie autorka dała tutaj ten 3 tom.

O kurcze troszkę się napisałam. Jeszcze nigdy nie było tak długiej recenzji. Jeśli wam się podobała to dajcie komentarz i zostawcie obserwacje. Jest was już tutaj 160 więc będziemy lecieć po 170. Jeśli nadal nie obserwujecie mnie na instagramie to serdecznie zapraszam do zostawienia obserwacji ( Smallbookworld) będzie mi bardzo miło.

Ja możliwość przeczytania i zrecenzowania tej trylogii, serdecznie dziękuję wydawnictwu YA! 

sierpnia 22, 2018

Recenzja książki: " Kroniki Jaaru. Księga Luster"- Adam Faber

Recenzja książki: " Kroniki Jaaru. Księga Luster"- Adam Faber
Hej
Już tylko 11 dni do końca wakacji. Strasznie bym chciała aby jeszcze tak z 2 tygodnie ich było. Niestety czasami marzenia się nie spełniają. A ja bym wam chciała bardzo serdecznie podziękować za 160 obserwacji. Jestem naprawdę w szoku! Uwielbiam was i wiem dla kogo tworzę te recenzję. No to co, teraz jedziemy po 170 obserwacji. Jeszcze raz wam bardzo dziękuję, jesteście najlepsi. A dziś zapraszam was na recenzję książki Adama Fabera, pod tytułem " Kroniki Jaaru. Księga Luster". Miłego czytania!

 Opis:
Kate jest typową nastolatką, mieszka u swojej ciotki w Londynie i wiedzie spokojnie życie, jednak pewnego dnia trafia do tajemniczego sklepu pełnego czarodziejskich przedmiotów, od właścicielki którego otrzymuje Księgę Luster. Dziewczyna rzuca miłosny urok na przystojnego Jonathana, jednak czar skutkuje zupełnie inaczej, niż by tego oczekiwała. Kate trafia do Jaaru, krainy zamieszkanej przez magiczne stworzenia.
  Fion jest ferem, baśniową istotą, a jego stosunki z ojcem są coraz gorsze, więc w akcie buntu opuszcza dom, by odnaleźć przypisaną mu czarownicę. Trafia w ręce niebezpiecznej nimfy Erato i przez swoją naiwność wprowadza do świata magii wielki zamęt.
 Tymczasem w Londynie ciotka dowiaduje się, że ze sklepu pani Selene zniknął magiczny kamień o potężnej mocy. Cz uda się go odnaleźć? Jak Kate Początkująca wiedźma, poradzi sobie w świecie Jaaru, mając u boku ekscentryczne fery i wyniosłego jednorożca? I co tak naprawdę skrywa plan nikczemnej Erato?

Opinia:
 Dwa razy zbierałam się do tej książki. I to nie dlatego, że mi się nie podobała, tylko po prostu czytałam i doczytałam do jakiejś 60 strony a potem przestałam, bo nie potrafiłam się wgryźć. Ale przyszedł czasy abym ją przeczytała. I szczerze? Jak dla mnie wypadła przeciętnie. I nie wiem czy to dlatego, że tak byłą zachwalana i promowana w świecie czytelnika. To jest fantastyka, i ja lubię ten gatunek. Nie raz się zakochałam w książkach tego gatunku. Jednak to jest specyficzna fantastyka. Po raz pierwszy czytam książkę, która ma w sobie magię. Najczęściej to były książki pokroju "Igrzyska Śmierci" czy coś takiego. Dlatego też myślałam, że jak przeczytam tę pozycję to będę chciała więcej i więcej.

Główna bohatera- Kate- przeprowadza się do Londynu, ponieważ jej rodzice się rozwodzą. Jednak ona sama nie wie z jakiego powodu. Postanawia jednak zająć się szkołą. Jednak z czasem wszystko zaczyna się komplikować. Z Kate złapałam wspólny język. Przede wszystkim dlatego, że wydawało mi się, że jesteśmy do siebie podobne pod niektórymi względami. Czasami nie irytowała i miałam ochotę zamknąć tę książkę i nigdy jej nie kończyć. Pozycję czyta się bardzo szybko i nie ma długich opisów. Co mnie najbardziej cieszy. Autor książki, skupił się na prowadzonych dialogach i abyśmy z nich najwięcej się wywiedzieli. Bardzo przyjemna fantastyka, ale nie brutalna. Ja nawet mogłabym się posłużyć stwierdzeniem, że z miłą chęcią przeczytałabym tę książkę swojej kuzynce co ma 12 lat. Inni bohaterowie mnie nie irytowali. Jednak niektóre wątki nie były skończone i chciałabym dowiedzieć się ich kontynuacji. Możliwe, że będzie to w drugiej części.

Książka liczy sobie ponad 400 stron i może wam się wydawać, że ta pozycja będzie przeciągana w nieskończoność. Nie, wszystkie te strony są zapełnione ważnymi częściami fabuły i jeśli którąś z nich ominiecie ciężko wam się będzie wgryźć w dalsze części. Miła książka, z fajnymi wątkami fantastycznymi.

Reasumując uważam, iż książka jest fajna i miła w czytaniu. Szybko się ją czyta i nie ma długich męczących opisów. Główna bohaterka mnie nie irytowała i była w porządku do całej fabuły. Książkę oceniam 7/10 i myślę, że warto ją przeczytać, jeśli lubicie fantastykę, troszkę inną niż zazwyczaj możemy się spotkać. 

Dziękuję wam bardzo, że przeczytaliście tę recenzję i mam nadzieję, że wam się podobała. Jeśli tak to koniecznie zostawcie komentarz i obserwacje. Dalsza motywacja! A ja się z wami żegnam i do zobaczenia w następnym poście.

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki, dziękuję ślicznie wydawnictwu Czwarta strona

sierpnia 21, 2018

Recenzja książki:" Przyjaciółki"- Agata Przybyłek, Natalia Sońska

Recenzja książki:" Przyjaciółki"- Agata Przybyłek, Natalia Sońska
Cześć
Zostało 13 dni wakacji i nie wiem jak to szybko zleciało. Już jest sierpień a pamiętam jeszcze jak zaczynałam wakacje i wiedziałam, że będę miała dużo czasu na czytanie. A jak u was? Nadrobiliście co chcieliście, czy raczej spędziliście ten czas z rodziną? Ja staram się i to, i to. A dziś przychodzę do was z recenzją książki:" Przyjaciółki"- Agaty Przybyłek oraz Natalii Sońskiej. Zapraszam!


Opis: 
Ania i Miłka znają się od czasu studiów.
 Dzięki służbowemu wyjazdowi Miłka wreszcie może odetchnąć od zwykłej, szarej codzienności. I od związku, w którym jest szczęśliwa... przynajmniej tak się jej wydaje. Kiedy spotyka na swojej drodze innego mężczyznę, zaczyna wątpić, czy to, co miała do tej pory, rzeczywiście było spełnieniem jej marzeń.
 Czy będzie mogła liczyć na wsparcie i dobrą radę przyjaciółki?
 W życiu Ani wszystko też zaczyna się komplikować. Z powodu dramatycznych wydarzeń z udziałem jej męża oboje oddalają się od siebie, a Ania nie ma już siły, by walczyć o rodzinę. Bez ukochanego nie potrafi jednak cieszyć się każdym dniem.




Opinia:
 Już nie wiem od jakiego czasu, ale może nawet od pół roku nie czytałam książki polski autorek. I to nie dlatego, że nie lubię polskiej literatury, jednak nigdy nie miałam czasu. Zawsze była jakaś inna książka, ale zagranicznego autora. I kiedy sięgnęłam po tę pozycję, od razu się zakochałam. Tak strasznie tęskniłam za polskimi autorami, a nawet sobie nie zdawałam z tego sprawy. Strasznie się cieszyłam, jednak wyszło i tak co wyszło. Z czasem wam wszystko powiem. Jest to moja pierwsza książka tych dwóch autorek. I chciałabym przeczytać więcej. Wydaje mi się, że będzie naprawdę warto.

Anna i Ludmiła są ze sobą bardzo mocno zżyte i staraj się codziennie do siebie dzwonić. Jednak z czasem kontakty powoli się nikną. Każda z nich ma swoje problemy i prawie wszystkie prowadzą do rozpadu małżeństwa. Stwierdziłam, że lepiej będzie jeśli podzielę recenzje bohaterek na dwie części. Na początku powiem wam o Ludmile a potem o Annie.
 Ludmiła- nasza miłka- Jest świetną osobą. Wesoła i promienna,w raz ze swoim mężem prowadzą restauracje w Gdańsku. Jednak jej marzeniem jest fotografowanie i w tym chciałaby się spełniać. Jednak każda możliwa firma ją odtrąca, ponieważ nie ma dość dobrego wykształcenia. Poznaje jednak blogera, który poszukuje fotografa podróży. Jednak Ludmiła nie wie co podczas tej podróży się stanie. Ciesze się, że autorki książki pokazały również te negatywne cechy, i dzięki temu nie wyszły jakieś idealne panienki. Niestety ale perspektywa Ludmiły najbardziej mnie nudziła. Może dlatego, że było strasznie dużo opisów i nie dało się tego w żaden sposób obejść, aby nie pominąć fabuły. Czasami jej pomysły na życie i tego jak kierowała nim, strasznie mnie irytowało, ale z drugiej strony zastanawiało co będzie dalej jeśli ona wybrała tak a nie inaczej. Fajnie było poznać Ludmiłę, jednak w jakiś ogromny sposób mnie nie zaskoczyła.
   Przyszedł czas na naszą Annę, która ma męża Kamila, oraz ma córeczkę Basię. Uwielbiam tą postać. Jest tak świetnie wykreowana, że chciałabym kontynuacje co się u niej dalej stało. To jak próbowała na każdy możliwy sposób ratować swoją rodzinę, aż mnie wzruszyło. Strasznie kochała Kamila i nie chciała go stracić. Tutaj również mamy do czynienia z cechami negatywnymi, jednak było to mniej widać. Przede wszystkim to jak zwracała się do swojej córeczki, czy do swojej przyjaciółki. Była miłą i promienną osobą. Aż chciałoby się taką przyjaciółkę mieć. Już jakiś czas temu chciałam tę książkę przeczytać i za każdym razem to odkładałam. A niepotrzebnie, tutaj bohaterka była cudowna. No nie ma długich opisów, które strasznie mnie męczyły u poprzedniej bohaterki.

Akcja i fabuła, są na prawdę super. Czasami niestety było takie przeciąganie bezsensu, ale to może mi się tak wydawało, bo był zbyt długie opisy. Na końcu jednak miałam wrażenie, jakby autorki specjalnie naciągały fabułę, tak aby była dłuższa książka. A na siłę nie ma co pisać dalej.

Podsumowując, książka bardzo mi się podobała i polecam ją. Jest miła fajna, i wydaje się, że pod koniec książki jakbyście zżyły się z bohaterkami książki. Książkę oceniam 7/10. czegoś mi brakowało i nie było takiego wow. Niestety ale również minusem było to, że cała książka opierała się na smutku i wydarzeniach z przeszłości, a nie lubię gdy bohaterzy wracają do tego co było kiedyś. Jak najbardziej polecam książkę i warto ją przeczytać.

Ja wam bardzo dziękuję, że przeczytaliście tę recenzję. Dziękuję wam za aktywność pod każdym postem. Jeszcze na wszystkie komentarze nie odpowiedziałam ale to dlatego, że nie mam dosłownie czasu odpowiedzieć na te wszystkie pytania.

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książkę, dziękuję ślicznie wydawnictwu Czwarta strona.




sierpnia 18, 2018

Recenzja książki: " Dance Sing Love. Miłośny układ"- Layla Wheldon

Recenzja książki: " Dance Sing Love. Miłośny układ"- Layla Wheldon
Hej
Ostatnio coraz mniej czytam i nie będę miała co wam recenzować. Więc muszę troszkę się spiąć, ponieważ chciałabym jeszcze więcej rozwinąć swojego bloga i chciałabym wam dawać tyle recenzji, które aktualnie dodaje we wakacje. A dziś zapraszam was na recenzję książki pod tytułem "Dance Sing Love. Miłosny układ"- Layla Wheldon.


Opis:
Livia Innocenti jest zawodowa tancerką. Razem z zespołem tworzy show podczas koncertów i w teledyskach największych gwiazd muzyki rozrywkowej. James Sheridan jest topowym piosenkarzem, bożyszczem fanek i ulubieńcem portali plotkarskich. 
  Spotykają się w Rzymie w czasie wspólnego tournee po Europie. Livia szybko się przekonuje, że młodemu celebrycie woda sodowa uderzyła do głowy. Nikt jej tak nie irytuje na próbach, jak arogancki i egoistyczny James. Na dodatek choreografia została pomyślana tak, że kilka utworów wykonują w duecie. Początkowo nie potrafią się porozumieć i nawzajem się ignorują, jednak serca nie da się oszukać, nie na dłuższą metę. Czy będzie to szczęśliwy układ? Jakie role przyjdzie im wspólnie zatańczyć w tej historii?
  Podążanie za głosem serca nie zawsze jest takie proste, jak się wydaje i nie zawsze słuszne. Czasem kierowanie się rozumem to najlepsza droga, zwłaszcza gdy miłość, zamiast uszczęśliwiać, sprawia ból.

Opinia:
Raz typowy Grey, za chwilkę romantyczna scena, że aż serce się ściska. I na tym bym mogła wam recenzję skończyć. Nie wiem co mam powiedzieć. Gdy ją przeczytałam, totalnie się załamałam. Wiedziałam, że muszę wam napisać recenzję, a tutaj taki kac książkowy, że nie można w ogóle powiedzieć czy ci się podobała czy nie. A recenzja za kilka dni. No i w końcu się zebrałam w sobie i postanowiłam, że nie ma co przedłużać, trzeba coś napisać, bo jak nie to zapomnę w ogóle o czym była książka. Od razu mówię recenzja może być chaotyczna, jednak sami wiecie jak to jest gdy przeczytacie książkę i nie wiecie co macie ze sobą zrobić. 

Główna bohatera- Livia- jest zawodową tancerką i spełnia swoje marzenia, podróżując po Europie. Jest z siebie bardzo zadowolona i dąży do dalszych sukcesów. Z czasem niestety musi się coś popsuć. Niespodziewana miłość pokazuje jej, co może zrobić z człowiekiem, w ten negatywny sposób oczywiście. Czasami wydało mi się, że bohaterka działa troszkę bezmyślne. Nie chciała go całować, ale i tak pocałowała. Jej myśli niby nie kręcił się wokół Jamesa ale o nim myślała. No i oczywiście nie obyło by się bez irytacji. Ogólnie jej zachowanie nie jest takie jak ktoś sobie wyobraża. Z opisu wynika, że będzie to miła i spokojna dziewczyna, o niezwykłym talencie do tańczenia. A ja tutaj dostałam dziewczynę, która jest niezdecydowana, i czasami wulgarna. W ogóle szykowałam się, że to będzie jakaś obyczajówka a całej jej karierze, no oczywiście z wątkiem miłosny. Niestety ale dostałam Greya ( nie mówię, że zawsze, ale jak już jest no to typowy Grey). 

Na początku książki, autorka tak strasznie przynudzała. Rozwlekała to wszystko w akcji i nie dało się tego aż tak dobrze zrozumieć. Myślałam, że tak będzie przez cały czas, ale cała ta książka była zbudowana (jak dla mnie) z takich części. Początek- książka nudna, jak flaki z olejem, nic się nie dzieje, środek- super książka, aż chce się czytać dalej. Przed końcem- znowu nuda, nic się nie dzieje, nudne dialogi, Koniec- Co tu się stało, ja chce kolejną część. Jednak sama książka i jaką fabułę wymyśliła bohaterka, jest świetny i chciałabym to czytać gdyby nie te nudne, zbyt długie opisy. 

Najgorsza część każdej recenzji, czyli podsumowanie. Książka była dobra, fabuła super, jednak irytacja jaką mi zapewniła główna bohaterka i zbyt długie opisy, to nie dla mnie. Wolę gdyby to było jakoś zróżnicowane. Miało w sobie troszkę dialogu, ale też wyjaśniający opis. Sama książkę oceniam 7/10, chciałabym przeczytać dalszą książkę, ponieważ chcę wiedzieć, czy drugi tom będzie taki sam jak ten. 

Ja wam bardzo chciałam podziękować za to, że czytacie moje recenzje, komentujecie i obserwujecie mojego bloga. Jeśli ta recenzja wam się spodobała. Będzie mi bardzo miło, jak skomentujecie i zaobserwujecie, bloga. Pamiętajcie, jedna obserwacja i jeden komentarz jest dużą motywacją dla blogera. A ja się z wam żegnam i do zobaczenia w kolejnej recenzji.

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki, dziękuję pięknie wydawnictwu editiored.

sierpnia 17, 2018

Recenzja książki: "Niepełka"- Dorota Schrammek

Recenzja książki: "Niepełka"- Dorota Schrammek
Pisząc tę recenzję jest 8:40 a jest już tak gorąco na dworze, że można oszaleć. Jednak ja się nie boję i piszę dla was. Uwielbiam to robić więc czemu by nie. Dziś przychodzę do was z recenzją książki Doroty Schrammek pod tytułem "Niepełka", zapraszam !

Opis:
Nastoletnia niepełnosprawna Weronika po przeprowadzce do Trzebiatowa na nowo musi budować swój świat. Trafia do klasy, w której prym wiedzie utalentowana muzycznie Kinga. Odkąd w szkole pojawiła się nowa nastolatka, Kinga czuje, że jej pozycja klasowej liderki, jest zagrożona. Robi wszystko, by koledzy poczuli niechęć do Weroniki. 
 Czy Kinga zrozumie, czy jest tolerancja i szacunek do drugiego człowieka? Czy zechce zdjąć maskę i odkryć głębię prawdziwej przyjaźni?









Opinia:
Wzruszyłam się czytając tę książkę. A to naprawdę rzadko mi się zdarza. Nie chciałabym mówić, że książka jest idealna i od razu dałabym jej 10/10, było kilka błędów o których za chwilkę powiem. Każdy w życiu spotyka się z problemem. Walczy z różnymi chorobami, ma trudną sytuację rodzinną. Nie zawsze udaje się wygrać. Niektórzy nie radząc sobie ze swoimi problemami popadają w depresję, ale jeszcze gorsze choroby psychiczne. Ale nasza bohaterka pokazuje, że świat trzeba widzieć przez różowe okulary.

Nasza główna bohaterka- Weronika- gdy dowiaduje się, że musi wraz z mamą przeprowadzić się do innego miasta, jest załamana. Miała tutaj swoich przyjaciół, i znajomych, a nagle zostawia wszystko. Długo nie może się pozbierać ale stara się na nowo zbudować swój świat. Poznaje kilku fajnych ludzi, ale nie długo się z nimi nie koleguje. Weronika jest uroczą i cudowną osobą o złotym sercu. Każdemu chce pomóc, a sobie tylko poprzez rehabilitacje. Uwielbia fotografować i w przyszłości chciałabym zostać zawodową fotografką. Uwielbiam tą postać. To dzięki niej można się uśmiechać czytając tę książkę. W pewnym momencie książki irytowała mnie, ale z czasem jak sprawa się rozwiązywała to wszystko było dobrze. Jednak nie wiem czemu, ale mam wrażenie, że główna bohaterka nie miała negatywnych cech. Była po prostu idealna i nieskazitelna. Ale jeśli miałabym powiedzieć tak wprost czy mi się podobała czy nie, to jak najbardziej mogę powiedzieć, że tak. Chociaż się poruszała na wózku inwalidzkim i była chora nie poddawała się, brnęła w rehabilitacje i w swoją pasję. 

Fabuła i akcja nie rozciągała się w czasie, i może dlatego ta książka ma tylko 140 stron, ale każda strona niesie za sobą jakiś przekaz. Czasami mnie męczyły opisy, mogło by być ich mniej i bardziej skrócone. Jeżeli chodzi o rozmowę między bohaterami, jak na 2 gimnazjum, była dość dobrze zbudowana i nie było jakiś błędów logicznych. 

Książek już tyle recenzuje, że już wiecie, że przyszedł czas na podsumowanie. Książka cudowna o świetnej fabule. Nie jakaś nudna a bardzo treściwa i dużo można było się z niej dowiedzieć i wywnioskować. Bohaterzy jakoś mnie nie irytowali i byli naprawdę świetni, znalazłam z nimi nić sympatii, szkoda tylko, że na tak krótko. Ale nie przejmujcie się, już jest drugi tom więc jeśli ktoś wyczekiwał długo to możecie śmiało kolejny czytać. A jedynie mogę powiedzieć. że książka świetna i oceniam ją 8/10. Nie dawała mi takiego jakiegoś bum, ale jak na tak króciutką książkę to jak najbardziej jestem na tak.

Ja wam bardzo dziękuję, że byliście ze mną, czytając tę recenzję. Jeśli wam się podobała to będzie mi bardzo miło jak skomentujecie i zaobserwujecie mojego bloga. Dalsza motywacja do pracy, a ja was odsyłam na swojego bookstagrama, ponieważ tam się bardzo dużo dzieje ( Smallbookworld). Do zobaczenia :)

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję ślicznie wydawnictwu Szara Godzina.

 

sierpnia 15, 2018

Recenzja książki: " The Wish. Poradnik Spełniania Marzeń"- Bill Griffin

Recenzja książki: " The Wish. Poradnik Spełniania Marzeń"- Bill Griffin
Pisanie dzisiejszej recenzji miałam sobie odpuścić, ponieważ jest święto, jednak stwierdziłam, że tak was kocham, że napiszę dla was. Jeszcze tak chciałam powiedzieć. Zapraszam was na mojego instagrama: " Smallbookworld" tam jesteście ze mną na bieżąco i wiecie co się u mnie dzieje. Będzie mi bardzo miło jak mnie zaobserwujecie. A dziś zapraszam was na recenzję książki, z której dowiecie się jak spełniać swoje marzenia. Jesteście ciekawi? To zapraszam!

Opis:
 Wszyscy mamy aspiracje, marzenie i nadzieje na przyszłość. Nie zawsze potrafimy jednak je wyrażać, a bardzo często nie wiemy, jak się zabrać do ich realizacji.
 Autor The Wish zbiera życzenia z całego świata: pogodne, absurdalne, melancholijne, zabawne i wzruszające, i pomaga w ich spełnianiu. Co ciekawe: okazuje się, że zazwyczaj dotyczą one zwykłych, codziennych spraw, a nie są irytującymi wymysłami, żeby móc latać czy spędzić noc z kimś sławnym. 
 Najczęściej są praktyczne, zrozumiałe, bliskie, osiągalne, a nie chorobliwe ambitnie- ludzie chcą umieć lepiej się dogadywać z rodzicami, zebrać się na odwagę i postawić się szefowi albo odkryć fantastyczne miejsce na weekend tylko we dwoje.
 Ta książka przedstawia dziewięćdziesiąt dziewięć najpopularniejszych życzeń i wskazuje, jak krok po kroku przybliżyć się do ich spełnienia. Zachęca po zaangażowania wyobraźni i realizowania swoich pomysłów.

Opis: 
Nie spodziewałam się takiego czegoś! Uwielbiam poradniki, i książki, które kojarzą się bardzo z psychologią i rozwojem człowieka. I nie mogłam przejść obok tej książki obojętnie. Myślałam, że to będzie taki poradnik jak "Chcę być kimś". Jednak się bardzo pomyliłam.

Sama koncepcja książki jest na prawdę świetna i momentami zabawna, ponieważ niektóre życzenia są nie do zrealizowania a jednak ludzie nadal o to proszą. Na te 99 życzeń tylko 5 czy 10 mnie zainteresowało i je zaznaczyłam karteczką indeksującą. Nie wiem jak, i nie wiem czemu ale nie podeszła mi ta książka po całości. Świetnie wydana, super jest to, że autor wplótł momenty humorystyczne. I ta książka nie była aż tak nudna. Też było to ciężkim stylem pisania, napisane. Męczyłam się strasznie długo z tą książką. Jednak jak ją skończyłam to wydałam już taką wartością opinie. Pochwalam tutaj wydawnictwo Muza za to, że tak ślicznie wydali tę książkę, świetny kolor okładki ( mój ulubiony) i dodatki złota. 

Książka łączy ludzi na każdy sposób. Nie raz spotkacie się z osobą, która ma podobne marzenia do twoich. Uwierzcie mi, że uwielbiam poradniki, w każdej postaci. Czy to ktoś da na youtube filmiki czy to książka, wpis na blogu. Każda forma mnie interesuje. Niestety jednak czasami niektóre wypadają źle i ciężko je się czyta. Autor poprzez te marzenia chce pokazać, że niektóre marzenia są błahe i potrzebuje na prawdę nie wiele aby być szczęśliwy. Co mnie najbardziej uraziło i niestety nie zniosłam tego w tej książce to, że książka opierała się i to w dużym stopniu dla promocji aplikacji Crowdwish. Niestety przykro mi, że zawiodłam się na tej książce, oczekiwałam czegoś innego i nie chciałam przeczytać czegoś takiego.

Czy polecam tę książkę? Jeśli ktoś chce zobaczyć kto ma jakie marzenia i może akurat się trafie wasze to możecie w nią zainwestować. Jednak nie polecam osobą, które chcą przeczytać czysty poradnik, jaki nie raz można znaleźć w książkach: " Chcę być kimś".
Książkę oceniam 4/10 i mam nadzieję, że nie tylko ja mam taką opinię. 

Ja wam bardzo dziękuję, że przeczytaliście tę recenzję. Jeśli wam się spodobała to zapraszam do skomentowania i zaobserwowania bloga. Oczywiście odsyłam was na mojego instagrama: Smallbookworld, tam macie dawkę moje życia poza blogiem. Pozdrawiam i do następnego.

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję bardzo wydawnictwu Muza.

sierpnia 13, 2018

"Jeszcze nie jest za późno"- Czyli recenzja książki: " Z nicości"- Martyna Senator

"Jeszcze nie jest za późno"- Czyli recenzja książki: " Z nicości"- Martyna Senator
Przyszedł czas na bardziej poważniejsze książki. Więcej możecie z nich wywnioskować i macie czas na przemyślenia. Przepraszam, że ostatnio nie było takich recenzji, ale chciałam jakoś urozmaicić mojego bloga. A dziś zapraszam was na recenzję książki Martyny Senator pod tytułem " Z Nicości". 

Opis:
Elza ucieka z domu i zostawia za sobą całe dotychczasowe życie. Wbrew tragicznej przeszłości chce zaryzykować i postawić wszytko na jedną kartę. Kiedy poznaje Kubę, uroczego tatuatora, zaczyna wierzyć, że jej los wreszcie się odmieni. Czy nowa, skomplikowana miłość pomoże im zmierzyć się z problemami przeszłości i tymi, które dopiero nadejdą?










Opinia:
Jak wiecie już nie raz spotykam się z książką tej autorki. To już 3 książka, którą przeczytałam. I uwierzcie mi, że czasami jest tak, że inne części (ale z inną historią) wam się nie podobają, ponieważ autorka książki już tak dobrze nie napisała. Ale tutaj za każdym razem książka jest dobra i to nawet 2 razy bardziej. Co prawda historia się powtarza. Że ona kogoś poznaje a na końcu będzie jak będzie. I to mnie niestety czasami nudziło. Ale w każdej książce, inna postać ma swoją historię i to co przeżyła jest jej,a Martyna Senator próbuje to pokazać w tej książce.

Nasza główna bohaterka- Elza, inaczej Eliza- ma za sobą bardzo trudną przeszłość i próbuje uciec do innego miasta i odciąć się od tego co kiedyś było. Postanawia zrobić to we Wrocławiu. Już na samym początku zaznajamia się z Kubą, uroczym tatuatorem. Bohater, próbuje złapać porozumienie z Elizą, jednak ta się broni, za każdym razem gdy on zaczyna jakiś nowy temat. Uważam, że główna bohaterka czasami nie potrafi poradzić sobie z bezradnością jaką ją ogarnia. Próbuje coś zrobić, ale wraca do punktu wyjścia. Jest zagubiona i nie wie co ma zrobić. A na domiar wszystkiego jest strasznie skłócona ze swoją matką i gdy przychodzi moment kulminacyjny wszystko się rozwiązuje. Uważam, że bohaterka jak i Kuba są dobrze skonstruowanymi bohaterami i za każdym razem gdy czytałam jakiś fragment książki z nimi to od razu w głowie miałam ship, i wiedziałam, że kiedyś tam będą razem choćby nie wiem co.

Autorka książki nie przyśpieszała fabuły i wszystko szło w swoim tempie. Nie ukrywała scen 18+ i nie kryła się z tym, że chce coś tak i tak opisać. Akcja była prowadzona spójnie przez żadnych nieporozumień. Autorka nie pogubiła się w przejściu z jednego na drugi rozdział.

Podsumowując recenzję na temat tej książki. Uważam, że jest świetna i oceniam ją 10/10. Super fabuła jak i bohaterowie. Dało się dużo zrozumieć i jak zawsze książka tej autorki daje za sobą jakieś przesłanie. Co mi się bardzo podoba w tej książce. Uważam, że każdy powinien ją przeczytać. Książkę szybko się czyta więc również nie zajmuje dużo nam czasu na zaznajomienie się z cała historią.

Ja wam bardzo dziękuję, że przeczytaliście moją recenzję. Jeśli wam się spodobała lub chcecie dać mi motywacje do dalszego pisania, to dajcie komentarz, również było by mi miło gdybyście zostawili obserwacje by być na bieżąco z moimi recenzjami.

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję ślicznie wydawnictwu Czwarta Strona


sierpnia 11, 2018

"Dziewczyny Rządzą, Przyjaciółki Rządzą 2"- Stacia Deutsch

"Dziewczyny Rządzą, Przyjaciółki Rządzą 2"- Stacia Deutsch
Przyznaję się szczerze, i bez bicia, że recenzowanie takie książki to jest sama przyjemność. Uwielbiam recenzować książki dla małych dzieciaków. Bo wiem, że ta recenzja trafi do młodszych odbiorców i ich mam. A właśnie w wieku 9-12 lat ta książka jest idealna. A więc zapraszam was na recenzje książki " Dziewczyny Rządzą, Przyjaciółki Rządzą 2"- Stacia Deutsch.

Opis:
Sophia i reszta dziewczyn ze szkolnego klubu kodowania uwielbiają wspólnie spędzać czas. Omawiają wtedy nie tylko nowe projekty, ale też plotkują, jedzą pyszne ciasteczka i wygłupiają się. Zespół ma przed sobą nowe wyzwanie- przyjaciółki przygotowują się do udziału w hakatonie, maratonie kodowania, podczas którego trzeba będzie zbudować i zaprogramować działanie robota. W tej konkurencji najważniejsze są dobra współpraca i umiejętność radzenia sobie z nagłymi problemami.
 Czy dziewczyny podołają zadaniu? To będzie prawdziwy test dla przyjaciółek!










Opinia:
 Jak wiecie tego typu książki recenzuje patrząc na to gdybym miała 10 lat. Już jedną książkę recenzowałam dla was tego typu i powiem wam, że zdziwiłam się takim wielkim odzewem. Książka mówi o dziewczynach, który stworzyły taką swoją jedną grupę. I czują się z tym na prawdę dobrze. Dogadują się i komplikacji nie ma. Fabuła jak na takie dzieciaki to super sprawa, bo dialogi są bardzo dobrze zrozumiałe, a i autorka książki jakoś tego nie przyśpiesza. 

Okładka książki jak i wnętrze zachwyca i to bardzo. Świetny design każdego rozdziału. Taki komputerowy, czyli idealny pod tematykę książki. Co mnie urzekło w tej książce, że każda dziewczyna w tej książce ma inną religię, inny kolor skóry. Autorka nie faworyzowała tylko jasną karnację, pokazała, że tolerancja zaczyna się od samego początku, czyli naszego dzieciństwa. To jak nas rodzice nauczą, wszystko wychodzi w przyszłości.  Autorka książka nie schodziła z fabuły i  akcji. Wszystko ciągłą się systematycznie i nie było żadnych niepokojących zacięć. Jak na książkę dla takich dzieci w tym wieku myślę, że książka jest idealna. Jednak nie wiem czy rodzice zdecydowali by się ją kupić swojemu dziecku. Wiecie teraz coraz więcej ludzi kupuje komputery i tablety, a taka książka dołoży im tego jeszcze więcej. Ja pamiętam, że jak przeczytałam jakąś książkę to od razu chciałam to robić. Dziecięca głowa nie zna granic.  

No to czas na fabułę i klika słów o bohaterkach. jak już wspomniałam fabuła się nie ciągła i nie była jakaś zła. Miała w sobie elementy humorystyczne i bardziej poważne elementy. Dlatego książka była urodzajna. Jeżeli chodzi o bohaterów to jak najbardziej nie mam się czego czepiać. Znaczy się jest jedno ale... Bohaterowie byli idealni. Nie mieli żadnych wad, a jak wiecie tacy ludzie nie istnieją. Więc to jest ten jeden minus, który mi się nie spodobał.

Podsumowując moje rozpiski na temat książki. Polecam ją właśnie dla dzieci od 9-12 lat. Czcionka jest troszkę mała więc dla takich dzieci w sam raz. Jedyny minus to bohaterki, były idealne. Fabuła i akcja, ani nie przyśpieszały, ani nie wlekły się nie wiem jak. Książkę oceniam 9/10 i myślę, że z czystym sercem wam ją polecam.

Ja wam bardzo dziękuję, że przeczytaliście tę recenzję. Jeśli wam się spodobały moje wypociny to będzie mi miło jak skomentujecie i zaobserwujecie by być na bieżąco z każdą kolejną recenzją. Do następnego :D

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję serdecznie wydawnictwu wilga 

sierpnia 09, 2018

"Każdy rodzi się z magią"- Czyli recenzja książki: "Perłowa Dama"- Aleksandra Polak

"Każdy rodzi się z magią"- Czyli recenzja książki: "Perłowa Dama"- Aleksandra Polak
Hej
Ja już po zakupach szkolnych jednak nie jestem za bardzo zadowolona. Carrefour nie zachwycił i wzorami jak i asortymentem. Było nudno i bezbarwnie. Jednak później jakoś poszukałam i znalazłam w ładne wzory. Ale dziś nie o zakupach szkolnych a o książce, którą napisała Aleksandra Polak a mowa tutaj o "Perłowa Dama". Zapraszam !


Opis:
 Magiczny cyrk powraca. Ciemność znów atakuje. Takiego obrotu wydarzeń nikt się nie spodziewał!
 Alicja walczy o przetrwanie w mrocznych podziemiach Hadesu, gdzie brat Hadrian, Tristian, staje się jej jedynym sprzymierzeńcem. Gdy dziewczyna w końcu, okazuje się to początkiem, niebezpiecznych przygód. W nadziei na złamanie klątwy ciążącej nad braćmi, Circus Lumos wyruszają w daleką drogę i odkrywają sekrety potężnych magów. Pomiędzy Alicją i Tristanem nawiązuje się nić sympatii i życie dziewczyny kolejny raz przewróci się do góry nogami. 
Każdy rodzi się z magią. W jednych tli się tylko zarodku,w innych zanika, ale cząstka magii zawsze drzemie w człowieku. Jest jak uśpiony gen. Twoja cząstka z dnia na dzień coraz bardziej się rozwija. Magia przyszła do ciebie sama. Kto wie, może za tym wszystkim stoi jakiś większy plan? Przekonamy się. 

Opinia:
 Myślę, że doskonale wiecie, że jest do drugi tom z serii Circus Lumos. Nie wiem czy czytaliście pierwszy tom bo on podobał mi się ogromnie. Był świetny i nawet oceniłam go 10/10. "Perłowa Dama" czekałam na nią strasznie długo. I wiedziałam, że jeśli tamtą tak wysoko oceniłam, to ta również taka będzie. Myliłam się... Oj myliłam się i to grubo. Czasami tak bywa,że pierwszy tom wam się podoba nie wiadomo jak, a kolejny okazuje się totalną klapą. Wszystko wam wyjaśniam w dalszej recenzji. 

Główna bohaterka-Alicja-próbuje być odważna i przebiegła jednocześnie, ale to nie ma sensu, ponieważ i tak wychodzi na to, że boi się Hadesu i w celi jest szarą myszką. Jej tok myślenia był dla mnie totalnie nie zrozumiały. Na początku czegoś chciała a później się wycofywała. A to już jak rozmawia z bratem Hadriana i nagle między nimi nawiązuje się nić sympatii. Ale w jaki sposób jeśli ona zamieniła z nim kilka zdań, a reszta to totalnie nic. Boi się go i od niego ucieka. Bardzo tęskni za Hadrianem, ale chcą się uratować jak najszybciej leci do Tristana. Nie rozumiem logiki tej bohaterki i była ona ciężko do zrozumienia.

Przede wszystkim, w pierwszy tom tej serii, bardzo się wciągnęłam i nie potrafiłam się od niej oderwać. A tutaj była już na stronie 150 i nic. Ani to nudne ani ciekawe. Byłam załamana i stwierdziłam, że lekko się zawiodłam jeśli chodzi o tę książkę. Co mnie jeszcze najbardziej zirytowało, to, że autorka książki rozwlekała fabułę i akcję w czasie, dla mnie wystarczyło by, gdyby ta książka miała 300 stron i to tyle, a te 150 stron było tutaj nie potrzebne. Niektórzy mówią, że końcówka cię zaskoczy. A ja to przewidziałam i to nawet jakieś kilka rozdziałów przed. Fajne było to, że każdy rozdział się ze sobą zgadzał. Były dobre powiązania i autorka się w tym nie pogubiłam. 

Podsumowując moją recenzję, książkę oceniam 4/10. Nie była to dobra książka i raczej bym jej nie polecała. Jednak jeśli ktoś czytał Króla Kiera i jest bardzo ciekawy jak to dalej będzie to koniecznie po nią sięgnijcie. Myślę, że każdy wyrobi sobie inne zdanie na ten temat. 

Ja wam bardzo dziękuję za to, że przeczytaliście tę recenzję. Otworzyła się we mnie Gosia hejterka, więc myślę, że nie uciekniecie. Jeśli recenzja wam się spodobała to zapraszam do skomentowania i aby być na bieżąco zapraszam do zaobserwowania bloga. 

Za możliwość przeczytania i napisania recenzji dziękuję bardzo wydawnictwu Czwarta Strona

sierpnia 06, 2018

Recenzja książki: " Adam"- Agata Czykierda- Grabowska

Recenzja książki: " Adam"- Agata Czykierda- Grabowska
Tyle co o tej książce się nasłuchałam to na prawdę byłam w szoku. I bałam się troszkę ją zacząć czytać, ponieważ nasłuchałam się dobrych opinii i obawiałam się, że mi się nie spodoba a to by było już ciężko. Dziś przychodzę do was z recenzji książki "Adam"- Agata Czykierda- Grabowska.


Opis:
Adam nie zaznał w życiu szczęścia. Po trudnym dzieciństwie i tragicznej śmierci matki trafił do domu tymczasowego, żeby doczekać osiemnastych urodzin. później miał być zdany sam na siebie, sam stawiać czoła swoim lękom, koszmarom i niebezpieczeństwu, od którego nikt nie mógł go znaleźć.
 Nie spodziewał się, że los postawi na jego drodze dziewczynę o zielonych oczach i wielkim sercu, które czuje zbyt mocno. Nie wiedział, że ona także skrywa bolesną tajemnicę, której dotychczas nikomu nie wyjawiła. Nie mógł przewidzieć, że zrodzi się między nimi miłość- czysta i młodzieńcza, ale też namiętna i obezwładniająca. 
  Miłość, która uratuje ich na tysiąc różnych sposobów.




Opinia:
Autorka tej książki wydała nie tylko tą pozycję. I kiedyś już chciałam zacząć ją czytać gdy nagle w połowie książki jakiś mi się jej odechciało czytać. I to nie dlatego, że bohaterowie mnie denerwowali, tylko fabuła była jakaś taka mdła. Dlatego bałam się, że w tą książkę również się nie wciągnę.Słyszałam o niej strasznie dużo ochów i achów, a czasami jest tak, że innym się podobała a mi nie i jestem strasznie zawiedziona. I tutaj strasznie się zdziwiłam. To była książka na medal i jeśli będę mogła ją komuś polecić to zrobię to z najczystszą intencją.

Zawsze gdy jakaś książka mi się podobała to mam dylemat co pierwsze napisać. Czy o fabule i akcji czy o bohaterach. No to może zacznę jednak od bohaterów.
Nasza główna bohaterka, niestety o nieznanym imieniu, ale jak się z czasem dowiedziałam to jest specjalny zabieg jaki zrobiła autorka książki. Ma chłopaka o imieniu Michał jednak, jak to powiedziała " Ja go tylko lubię". Jest zagubiona i boi się, że rodzice nie kochają ją na tyle, aby o nią zadbać. Skupiają się tylko na dzieciach, które przygarnęli. Główna bohaterka jest cudowną i miłą osobą. Zawsze chce komuś pomagać i nie boi się, że ktoś ją za to skrzyczy. Jednak wszystko się komplikuje gdy zaczyna z Adamem spędzać coraz więcej czasu. Bohaterka nie była w ogóle irytująca i wydawała się przyjazna światu.

Akcja i fabuła. Tutaj nie mam się do czego doczepić. Autorka nie przyśpieszała ani nie zwalniała akcji. To też przyjemnie się czytało tę książkę i dało się dużo z niej rozumieć. Jeden rozdział pięknie się łączył z drugim i to miało swój urok. Pięknie opisany las i to co się w nim dzieje. Nie mogłam oderwać również od okładki wzroku. To co się tam dzieje to jest jakiś szok i aż się chce mieć ją na swojej półce.

Podsumowując moje rozwody. Książka była cudowna i warto po nią sięgnąć. Ma w sobie tą przepiękną fabułę oraz bohaterów, którymi jestem zauroczona. Książkę oceniam 9/10 i polecam ją z czystego serduszka. Nie bójcie się, nie zawiedziecie się. Ta książka przede wszystkim ma w sobie magię i urok. Nie da się tego opisać w kilku zdaniach. Jeśli chcecie ją przeczytać ale jeszcze nie macie jej na swojej półce i kupujcie ile się da. Na pewno wam się spodoba.

Ja wam bardzo dziękuję, że przeczytaliście tę recenzję. Jeśli wam się spodobała to dajcie znać w komentarzu na dole i zaobserwujecie by być na bieżąco z kolejnym recenzjami. Do zobaczenia w kolejnej recenzji.

Za możliwość przeczytania i napisania recenzji dziękuję ślicznie wydawnictwu OMG books.


Copyright © 2016 Okularnica czyta , Blogger