maja 11, 2018

"Wierzyła, że im więcej wypocisz na treningu, tym mniej wycierpisz w walce"- Recenzja książki: "Kłamczucha"- E. Lockhart

Hej, hej słoneczka !
Jak tam u was? Już maj, a zaraz będą wakacje i masę czasu na czytanie. Uwielbiam takie momenty w których mogę sobie usiąść na dworze i poczytać książkę lub napisać dla was recenzję. Chciałabym was dzisiaj zaprosić na recenzję książki " Kłamczucha" E. Lockhart. 




Opis: 
Wierzyła, że im więcej wypocisz na treningu, tym mniej wycierpisz w walce.
Wierzyła, że najlepszym sposobem, by uniknąć złamanego serca, jest udawać, że się go nie ma.
Wierzyła, że to, jak mówisz, jest często ważniejsze niż to, co masz do powiedzenia.
Wierzyła też w filmy akcji, trening siłowy, potęgę makijażu, ćwiczenie pamięci, równe prawa oraz to, że z filmików na YouTube można się nauczyć miliona rzeczy, których na próżno szukać w college’u.


Jule West Williams to wojowniczka, dziewczyna kameleon, zawsze gotowa do ataku.
Imogen Sokoloff to dziedziczka fortuny i zagubiona w życiu sierota. Co przyniesie przyjaźń tych dwóch tak różnych dziewczyn?


Nowa powieść autorki „Byliśmy łgarzami”. Kryminał psychologiczny pełny suspensu, intryg i nieczystych zagrywek. E. Lockhart stworzyła porywającą historię młodej kobiety, której diaboliczne umiejętności stały się przepustką do wygodnego życia.

Opinia: 

Powiem tylko tyle, to książka to totalne dno. Jeszcze nigdy nie zawiodłam się aż tak na książce od wydawnictwa czwarta strona. Totalnie nie zrozumiałam o co w tym chodzi. Niby akcja była, niby wszystko dobrze bo fajna fabuła. Ale niestety realizacja tego projektu wyszła fatalnie. Chociaż na lubimy czytać książka ma 5,9 średnią ocen. To jest prawie połowa co oznacza, że niestety ale wielu ludzi myśli tak samo jak ja. Zauważyłam również, że żadna ocena nie jest powyżej 9 a to jednak smutne. Jestem bardzo ciekawa czy ambasadorom oraz patronatom ta książka się podobała. No bo to jednak jest ważne. Niestety ale z opiniami , które są na skrzydełkach również się nie zgadzam. Teraz troszkę kilka słów o bohaterkach. 

Pierwszą na ogień weźmiemy Jule West Williams. Ciesze się, że autorka książki pokazała, że pod wpływem czegoś człowiek się zmienia. Jednak samo wykreowanie takiej bohaterki i kontynuowanie z nią narracji było totalną paranoją. Ciężko mi się wypowiedź czy dobrze, że ona tam była, w sumie gdyby jej nie było to książka była by inna, a z drugiej strony może i ta książka miała być takim gniotem. Teraz nie zrozumcie mnie źle, że tylko wypisuje same negatywy i książce dam 0/10 z czasem przejdę do kilku plusików tej książki. 

Drugą bohaterką jest Imogen Sokoloff,  no i dla mnie to jest postać świetna. Super wykreowana. Na pewno się tam przydała. Wytłumaczyła mi nawet więcej niż pierwsza bohaterka tej oto pozycji wydawniczej. Chociaż była dziedziczką fortuny to wydaje mi się, że i tak byłą to jedna z lepszych postaci w tej powieści. 

No to przyszedł czas na plusy. Po pierwsze super, że bohaterce chciało się napisać książkę, która jest inna od reszty. Inni bohaterowie, inne wydarzenia, inna fabuła. A jednak pokazała coś co warto może i przeczytać. Nie chciałabym was zrażać do tego, ponieważ może wasz gust czytelniczy jest inny i inaczej odbierzecie tę książkę. 

Mam nadzieję, że jednak po tej recenzji nie odbierzecie mnie za złą osobę, która tylko potrafi hejtować. Niestety ale zdarzają się takie książki i nic na to nie poradzimy. Nie napiszemy go autorki książki i nie powiemy, że co ona wydała. To jest jednak logiczne. 

Po całej tej recenzji książkę oceniam 4/10. To jest moja ostateczna i końcowa ocena. I mam nadzieję, że wy takiej oceny nie będziecie musieli postawić. 

Pozdrawiam i do kolejnej recenzji kochani :) 

Dziękuję ślicznie wydawnictwu Czwarta Strona za możliwość przeczytania i napisania opinii. 

3 komentarze:

  1. Jeszcze nie zabrałam się za tę powieść, bo ma strasznie zróżnicowane opinie i trochę się boję, ale myślę, że niedługo się za nią zabiorę.

    Pozdrawiam cieplutko, Martynapiorowieczne.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Może kiedyś się skuszę. :))

    Pozdrawiam serdecznie ♥♥
    Nie oceniam po okładkach

    OdpowiedzUsuń
  3. Książkę czytałam i, o dziwo, znalazłam się w tej grupie osób, którym się podobała. Oczywiście widziałam w niej dużo wad, ale sam pomysł na stworzenie takiej powieści mnie kupił.

    Zaś odnośnie twojej recenzji, to mam nadzieję, że się nie obrazisz, jak ci napiszę, co powinnaś poprawić?

    - Uważasz, że narracja głównej bohaterki (Jule) była paranoją. Przypomnę ci tylko, że Jule była najważniejszą postacią w tej książce i to jej dotyczyły wszystkie wątki, więc ja wiem, możesz jej nie lubić, ale mimo wszystko była tam potrzebna. Bez niej powieść byłaby zupełnie inną książką, a nie o to przecież autorce chodziło
    - Twoje stwierdzenie "Po pierwsze super, że bohaterce chciało się napisać książkę, która jest inna od reszty." Bohaterce? A nie autorce? Plus to trochę nieładne określenie "chciało się napisać". To tak jakbym napisała teraz tobie w komentarzu: "Super, że chciało ci się napisać tę recenzję"
    - "pozycja wydawnicza" nie jest zbyt dobrym zamiennikiem słowa "książka" "czy powieść". Nie do końca też pasuje w tym miejscu, w którym go używasz. Jeśli nie używasz "książki" i "powieści" zbyt blisko siebie to nawet naprzemienne używanie tych słów będzie w porządku. A gdyby jeszcze ci brakowało zamienników, to możesz skorzystać z "tytuł" czy "pozycja"
    - Po przeczytaniu całości w sumie nie wiem, co z tą książką według ciebie jest nie tak. Oczywiście oprócz stwierdzenia, ze powieść to dno, gniot i że narracja była paranoją. To trochę za dużo tu subiektywizmu, a za mało rzeczowych argumentów.
    - A propos samej fabuły. Mogłaś jeszcze wspomnieć, że "Kłamczucha" ma odwróconą chronologię wydarzeń, bo to jednak znacznie wpływa na odbiór powieści. Nastraja też potencjalnego czytelnika, czego ma się spodziewać

    Pozdrawiam
    To Read Or Not To Read

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Okularnica czyta , Blogger