sierpnia 24, 2018

Recenzja trylogii "Slammed"- Colleen Hoover

Nie wiem czy pamiętacie jak recenzowałam dla was całą trylogię "Spirit Animals". Dziś przychodzę do was z podobnym postem i jednak tym razem inna historia, inna autorka i inny wygląd książki. Dlatego, zapraszam was na recenzję 3 książek z trylogii "Slammed"- Colleen Hoover. Zapraszam!




Na początku powiem kilka słów, o mojej historii z Colleen Hoover. Pierwszą książką, którą przeczytałam było " Hopeless" i zakochałam się bez pamięci. Chodziłam z tą książką wszędzie, czy to do sklepu, czy nawet zabierałam na zakupy spożywcze, chociaż mam do sklepu jakieś 10 km. Miałam obsesję na jej punkcie. I gdy znalazłam inne pozycje w bibliotece, to stwierdziłam: " O nie Małgosia! Musisz jej książki mieć a półce. Nie ważne jak to zrobisz". No i właśnie takimi pierwszymi książkami Colleen Hoover jest ta trylogia. Jak mawiała jedna booktuberka, jeśli chcecie zacząć z tą autorką przygodę warto zacząć od tej serii. A teraz zapraszam was na szczegółowe zapoznanie się z każdą częścią.


Opis: 
Layken skończyła właśnie osiemnaście lat. Kilka miesięcy wcześniej niespodziewanie straciła ojca. Wraz z kochającą matką i młodszym bratem postanawiają zostawić za sobą przeszłość w Teksasie, by móc rozpocząć nowe życie w Michigan.
Sprzedają dom, pakują rodzinne pamiątki i wyruszają na północ. Każde z nich z innymi obawami i planami na przyszłość. Zarówno Layken, jak i Kel nie chcą porzucać szkoły, przyjaciół, ulubionych miejsc. Nie wiedzą, co ich czeka tysiące kilometrów od domu. Prawdziwego domu.
Julia, choć się martwi, stara się dodać otuchy swoim dzieciom i wesprzeć ich w najtrudniejszych chwilach. Po przyjeździe na miejsce okazuje się, że już pierwszy kontakt z sąsiedztwem z naprzeciwka zwiastuje poważne zmiany w rodzinnych relacjach.
A to dopiero początek niezwykle emocjonalnej, chwilami przezabawnej historii rodziny Cohen i Cooperów, w której nikt nie zdaje sobie sprawy, jak ich członkowie staną się sobie bliscy w obliczu śmiertelnej choroby i codziennych problemów.


Opinia:
To właśnie od tej części wszystko się zaczyna. Poznajemy głównych bohaterów i od tej książki wszystko zależy czy chcemy czytać kolejne części. Nasza główna bohaterka Layken jest smutna po stracie ojca jak i niespodziewanej przeprowadzce. Próbuje się za klimatyzować w nowym mieście, otoczeniu, jednak wychodzi jej to z oporem. Od tej części zakochałam się w Willu, który jest moim (jednym z wielu) książkowych mężów. Cudowny, uroczy, i co najważniejsze ma w sobie wady, i nie jest tak strasznie idealny jak to niektórzy mówili. Jest to najlepsza część z tych trzech. Uwielbiam również styl autorki jaki, jest lekki i przyjemny w czytaniu. Dlatego, też nie wiadomo, kiedy skończycie książkę, ponieważ tak szybko się ją czyta. Cała książkę i te 280 stron oceniam 10/10 i uważam, że musicie to przeczytać, choćby nie wiem co.


Opis: 
 Layken i Willa łączy więcej niż typowe młode pary. mają za sobą podobne doświadczenia, podobne potrzeby. Oboje stracili rodziców i muszą poradzić sobie z wychowaniem młodszego rodzeństwa.
 Wygląda na to, że są dla siebie stworzeni. Ich związek rozpada się jednak, gdy na drodze Willa pojawia się jego dawna miłość Vaughn. Chłopak utrzymuje z nią kontakt, chociaż wie, że Layken może mu nie wybaczyć kłamstw.
  Czasami dwoje ludzi musi się rozstać, by zdać sobie sprawę z tego, jak bardzo siebie potrzebują. Czy Willowi uda się naprawić to, co zniszczył, zanim rozstaną się z Layken na zawsze i już nigdy więcej nie zobaczą ?

Opinia:
 Środkowa książka, czyli średnia ocena. Tutaj już mi się wydaje, że autorka troszkę się pogubiła i zamotała. Nie wiedział do końca co chce w tej części zawrzeć. Jednak była ona tutaj bardzo potrzebna. Wiele wątków z tamtej części nie zostało wyjaśnionych, dlatego nam czytelnikom, należy się wyjaśnienie. Layken jak i Will, troszkę się pogubili i dokładnie nie wiedzieli czego chcą. Z tyłu opis może wam zdradzić całą fabułę bez nawet żadnego zająknięcia się. Jak już mówiłam, fajnie, że autorka postanowiła kontynuować tę trylogię. Jednak co mnie strasznie zirytowało w tej części to, że Layken była w ogóle nie zdecydowana, w sumie Willa też się to tyczy. No cóż 2 tom wypadł słabiej niż pierwszy, ale zaraz dostaniecie jeszcze 3 tom. Pozycję oceniam 7/10. 



Opis:
Po dwóch latach znajomości Layken i Will, wciąż szaleńczo w sobie zakochani, biorą ślub. Ich droga do ołtarza nie była jednak usłana różami. Teraz mają wreszcie czas dla siebie i mogą cieszyć się wymarzonym "weekendem miodowym". 
 To dla nich również okazja do wspomnień. Layken chce wiedzieć o swoim mężu wszystko. Także to, jak ich znajomość i jej trudne początki wyglądały z jego perspektywy. 
 A Will? Jak na dobrego męża przystało, spełnia życzenia żony i dzieli się z nią najskrytszymi myślami, nie ukrywając absolutnie niczego...


Opinia:
 Jak dla mnie był to najsłabszy tom z serii. Ciesze się, że było tutaj powiedziane co odczuwał Will w pierwszej części, ponieważ jego narracji tam nie było. Jednak nie potrzebnie dawali tutaj jego przemyślenia z drugiej części. To jak by skopiowali fragmenty tego co było w drugim tomie. Uwierzcie mi, że przeczytałabym tylko co się dzieje na miesiącu miodowym, a tak to nie ma sensu, czytać tego jeszcze raz. Także te 340 stron według mnie, było pisane bez sensu. Znaczy się nie wszystko, ale jednak większość. Książkę oceniam 5/10 i niestety ale stwierdzam, że nie potrzebnie autorka dała tutaj ten 3 tom.

O kurcze troszkę się napisałam. Jeszcze nigdy nie było tak długiej recenzji. Jeśli wam się podobała to dajcie komentarz i zostawcie obserwacje. Jest was już tutaj 160 więc będziemy lecieć po 170. Jeśli nadal nie obserwujecie mnie na instagramie to serdecznie zapraszam do zostawienia obserwacji ( Smallbookworld) będzie mi bardzo miło.

Ja możliwość przeczytania i zrecenzowania tej trylogii, serdecznie dziękuję wydawnictwu YA! 

9 komentarzy:

  1. Nowe wydania tej trylogii są cudowne, ale ja wymiękłam przy pierwszym tomie... kocham Hoover, ale tutaj nie przypadła mi do gustu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Całą serię przeczytałam jeszcze jak była wydana w starych okładkach i niezbyt mi się podobała. Nie jestem fanką Hoover i wole od jej książek trzymać się z daleka 😁
    Pozdrawiam, Girl in books

    OdpowiedzUsuń
  3. Wszyscy tą panią lubią lub nienawidzą, uwierzysz, że nadal nie czytałam niczego spod jej pióra?

    Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam chyba jedną książkę od tej pani, nie zachwyciła mnie była po prostu do przeczytania :)
    https://ksiazkioczamirudej.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Książki pani Hoover, chociaż nie z tej serii, czekają na mnie w kolejce do przeczytania... Słyszałam wiele dobrego o jej powieściach, ale jak do tej pory jeszcze po nie nie sięgnęłam ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kiedyś zaczęłam tę serię, ale jakoś nigdy jej nie skończyłam. Może jeszcze do niej wrócę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Odkąd wyszło nowe wydanie tej serii, miałam ochotę ją przeczytać. Szkoda tylko, że kolejne tomy są coraz słabsze.

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam chrapkę na tą serię już od dawna. Czytałam jedną książkę Hoover i bardzo mi się podobała, dlatego chce zapoznać się z jej inną twórczością :)
    A takie posty ze zbiorczą recenzją całego cyklu są świetnym pomysłem :D
    Pozdrawiam :P
    Klaudia z http://czytaniejestmagiczne.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. mam pierwszy tom i jakos nie mogę się skusić do przeczytania ..
    Pozdrawiam
    jeszczerozdzial.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Okularnica czyta , Blogger